Ćwiczenia jogi – sport tylko dla kobiet z ładnym tyłkiem

Kiedyś uważałem, że ćwiczenia jogi to sport, który powinny uprawiać wyłącznie panie.

Swoje osobiste odkrywanie świata treningu fizycznego rozpoczynałem jak większość nastolatków płci męskiej. Zaczynałem od treningu siłowego – podnoszenie ciężarów na siłowni.

Przynosiło mi to ogromną satysfakcję, ale po kilku latach treningu zauważyłem, że moje ciało stało się nieco „drewniane”.

Zapragnąłem zmian, a do ich zainicjowania potrzebowałem nowej wiedzy oraz praktycznego wdrożenia innych sposobów dbania o własne ciało.

Po siłowni przyszła ostra zajawka na sporty wytrzymałościowe. Zacząłem biegać jak szalony.

Pierwsze pięć, dziesięć, piętnaście kilometrów. Potem przyszedł czas na pierwszy półmaraton i maraton.

W okresie intensywnego pracowania nad wytrzymałością, po kilku latach zauważyłem po raz kolejny, że moje ciało zbyt mocno wyspecjalizowało się w dziedzinie biegania i znowuż potrzebuję „odświeżenia”.

Mięśnie nóg stały się napięte i zbite. Do tego odnosiłem wrażenie, że nieustannie balansuję na granicy kontuzji.

Postanowiłem samodzielnie zainicjować następną zmianę, która – jak się miało później okazać – całkowicie odmieniła moje ciało. Co zrobiłem?

Zmusiłem się do wejścia w relację ze sportem, który został stworzony – tak wtedy myślałem – wyłącznie dla… Pań!

Tak, chodzi o ćwiczenia jogi…

Pierwsze podchody

Od dziecka wyznaję przekonanie, że mogę nauczyć się samodzielnie dosłownie wszystkiego, czego tylko zapragnę.

Skąd we mnie taka silna wiara w samodzielne nabywanie nowych umiejętności?

Wszystko zaczęło się od fascynującej historii nauki wiązania butów w okresie dzieciństwa – prawdopodobnie przyjdzie jeszcze czas na to, abyś poznał tę historię.

Moja osobista przygoda z jogą zaczęła się od małego reaserchu w internecie.

To właśnie tam znalazłem informację, że w świecie jogi istniała i dominowała osobowość B. K. S. Iyengara – Iyengar zmarł 20 sierpnia 2014 roku w wieku dziewięćdziesięciu sześciu lat. Kim był Iyengar?

Indyjskim guru, mistrzem jogi, do którego przyjeżdżali na zajęcia jogi adepci z dosłownie całego świata.

Iyengar wykonywał bezbłędnie najtrudniejsze ćwiczenia jogi nawet w bardzo zaawansowanym wieku. Jego ciało do końca pozostawało świeże i elastyczne.

Szperając w internecie, natknąłem się na jego książkę pod tytułem „Światło jogi”, w której opisał chyba wszystkie istniejące w jodze asany – jako asany określa się pozycje jogi.

Książka została przygotowana wzorowo. Sposób wykonania każdej asany jest w niej bardzo dokładnie krok po kroku opisany.

W książce zostały także umieszczone zdjęcia prezentujące prawidłowy sposób wykonywania asan.

Kiedy odkryłem, że istnieje taka książka, natychmiast pojechałem do biblioteki, aby ją wypożyczyć.

Stań się czytelnikiem bloga i odbierz e-booka

Przypadł Ci do gustu ten albo inny artykuł? Zachęcam więc do subskrypcji bloga Your Time.

Wystarczy, że podasz swój adres e-mail, a ja będę Ci przesyłał nowe artykuły publikowane na Your Time.

W ramach wdzięczności za subskrypcję wyślę Ci dodatkowo na maila e-book pt. 157 książek.

Znajdziesz w nim stworzoną przeze mnie unikalną listę 157 najlepszych książek, które naprawdę warto przeczytać.


Moje ciało – totalne drewno

Gdy już zdobyłem książkę mistrza Iyengara, postanowiłem zabrać się ostro do pracy.

Był to okres wakacji 2018 roku. Pogoda sprzyjała więc do tego, by zadbać o własne ciało i nauczyć je kilku nowych sztuczek.

Nigdy nie należałem do osób, które mogły o sobie powiedzieć, że są super rozciągnięte. Nie było też ze mną w tej materii jakoś szczególnie tragicznie, ale trzeba przyznać, że skupienie się przez kilka lat wyłącznie na bieganiu tylko pogorszyło sytuację.

Kiedy biegasz i nie wykonujesz żadnych dodatkowych ćwiczeń, Twoje ciało zaczyna się specjalizować w jednej konkretnej dyscyplinie, jaką w moim przypadku było bieganie.

Po kilku latach taki specjalista zauważa, że jest całkiem dobry w bieganiu. Robi rekordy życiowe na różnych dystansach, a nawet wygrywa zawody.

Kiedy jednak chce spróbować nowego sportu, który opiera się na nieco innych wzorcach ruchowych, zauważa, że ma pewne ograniczenia. Z czego to wynika?

Przyjrzyjmy się biomechanice ruchu biegacza. Jego stawy biodrowe podczas biegu poruszają się wyłącznie w jednej płaszczyźnie – przód i tył. To samo tyczy się stawów kolanowych i stawów ramiennych.

Chyba przyznasz, że bieganie nie należy do grupy sportów, które wymagają wielu wykształconych na dobrym poziomie zdolności motorycznych?

Element biegania pojawia się w większości sportów, ale bieganie samo w sobie – bez wszechstronnych ćwiczeń dodatkowym – nie jest rodzajem aktywności, która w kompleksowy sposób dba o kondycję organizmu.

Aby utrzymać ciało w dobrej kondycji, powinniśmy skupić się nie tylko na wytrzymałości, ale również zadbać o siłę i elastyczność mięśni.

Dzięki temu przestaniemy specjalizować się w jednym sporcie. Nasze ciała staną się bardziej wszechstronne i mniej podatne na jakiekolwiek – nawet najmniejsze – kontuzje.

Ćwiczenia jogi – samodzielna nauka i bolesny proces

Początek nauki jogi był dla mnie ekstremalnie trudny.

Wykonywanie pierwszych – i najprostszych – asan stanowiło dla mnie naprawdę spore wyzwanie.

Miałem duże problemy z równowagą, mierną koordynację ruchową i w międzyczasie odkryłem, że mięśnie moich nóg są słabe, mięśnie pośladkowe „martwe”, a stawy kolanowe nieco przeciążone.

Ćwiczenia jogi odkryły przede mną wszystkie słabe punkty mojego ciała.

Nie wierzyłem własnym oczom. Do momentu rozpoczęcia nauki jogi byłem przekonany, że jestem wytrzymałym, silnym i ogólnie bardzo sprawnym mężczyzną. Oj, jakże cholernie się myliłem…

Na samym początku potrafiłem wykonywać ćwiczenia jogi nawet po kilka godzin dziennie. Uparcie praktykowałem różne asany przedstawione w książce Iyengara.

Wkurzało mnie, że efekty tytanicznej pracy były mizerne. Jestem z natury uparty, więc jeszcze mocniej podkręcałem intensywność. Wyniki? Jeszcze gorsze.

Wykonywanie asan było dla mnie bolesne. Zauważyłem, że mam nadwrażliwe ciało.

Nie byłem do końca pewny, co jest tego przyczyną. Podejrzewałem wegańską dietę lub/oraz zbytnie skupienie się przez ostatnie lata na jednej dyscyplinie sportu.

Iyengar doradza w swojej książce, aby być cierpliwym i nie robić pewnych rzeczy na siłę, tylko odpowiednio stopniować wysiłek, gdyż ćwiczenia jogi są sportem, jak każdy inny. Po przeprowadzeniu treningu jogi ciało jest wyczerpane i potrzebuje regeneracji.

Zwolniłem więc tempo nauki. Skupiłem się mocniej na technice i zarzuciłem wykonywanie trudniejszych asan, na rzecz tych prostszych, które robiłem znacznie dokładniej. Efekt?

Rewelacyjny! Zauważyłem, że kiedy nie naciskam zbyt mocno swojego ciała, to ono odwdzięcza mi się stopniowym zwiększaniem zakresu w różnych stawach organizmu.

Wykonywanie asan w miarę upływu czasu stawało się coraz bardziej przyjemne i coraz prostsze.

Potrzeba czasu – to nie opcja do wyboru, to konieczność

Jeżeli myślisz, że w ciągu kilku miesięcy staniesz się mistrzem jogi, to prawdopodobnie grubo się mylisz.

No, chyba że w przeszłości mocno pracowałeś nad utrzymaniem elastyczności swojego ciała.

Ja tego nie robiłem, dlatego też w swój proces nauki musiałem włożyć dwa – albo trzy – razy więcej pracy, aby zyskać umiejętność wykonywania tych choćby prostych asan.

Iyengar wspomina w swojej książce, że nauka wszystkich asan w niej zawartych zajęła mu około czterech lat – albo trzech. Nie pamiętam dokładnie.

Skoro jemu cały proces zajął aż tyle czasu, to trudno oczekiwać szybszych rezultatów od przeciętnego zjadacza chleba, który raz w tygodniu wyjdzie sobie z domu, by z wielkim trudem przebiec – a raczej przetruchtać – pięć kilometrów w tempie siedmiu minut na kilometr.

Ćwiczenia jogi to nuda

Budowanie elastycznego ciała jest dla ludzi chyba najmniej ekscytujące i najmniej atrakcyjne.

Gdy wybierzesz się pierwszy raz na siłownię, to właściwie natychmiast doświadczysz efektu tak zwanej „pompy”.

Twoje mięśnie staną się nabrzmiałe, a pewność siebie wskoczy dzięki temu w jednej chwili na wyższy level.

Z bieganiem jest trochę podobnie. Kiedy wyznaczysz sobie cel, aby przebiec dziesięć kilometrów i uda się Tobie zrealizować w danym dniu ten cel, to jesteś szczęśliwy.

Zrobiłeś to. Przebiegłeś dychę i możesz odhaczyć to w swoim notesie treningowym.

Do tego dochodzi oczywiście efekt wyrzutu hormonów szczęścia, nazywany potocznie „euforią biegacza”. – Zajebisty efekt!

Z jogą jest zupełnie inaczej. Nie ma tutaj żadnych fajerwerków, ale…

Jeżeli nie możesz wykonać jakiejś asany, ponieważ ograniczają Cię zbyt sztywne i mało elastyczne mięśnie, to wcale nie znaczy, że zajęcia były mało efektywne. Dlaczego?

Ponieważ w jodze jest trochę jak w życiu. Wielkie rzeczy buduje się na porażkach.

Asana wykonana w sposób niepełny to asana, która została wykonana w danym dniu najlepiej, jak potrafiłeś. Jeżeli tego dnia zabrakło pięciu centymetrów, w kolejnym być może uda się zrobić tak, aby zabrakło tylko trzech.

Nauka jogi to proces, który wymaga czasu. Dotyczy to tym bardziej osób, które są hardcore’ami – jak ja – i decydują się na samodzielną naukę.

Warto wiedzieć, że nauka jogi przy pomocy profesjonalnego instruktora przebiega prawdopodobnie znacznie szybciej. Dlaczego?

Dostaniemy na bieżąco feedback dotyczący popełnianych przez nas błędów.

Joga jako naturalne uzupełnienie treningu

Bieganie uratowało w pewnym sensie moje życie – tę historię też być może przybliżę Ci kiedyś na blogu.

Nigdy nawet przez myśl mi nie przeszło, aby całkowicie z niego zrezygnować tylko dlatego, że doprowadziło moje ciało do stanu, z jakiego nie do końca byłem zadowolony.

Kiedy już nauczyłem się wszystkich asan, które najbardziej mnie interesowały, postanowiłem urozmaicić swój trening biegowy. Dorzuciłem więc do biegania ćwiczenia jogi.

Dzisiaj mało kiedy realizuję trening, w którym biegnę przez piętnaście lub dwadzieścia kilometrów bez żadnej przerwy.

Łączę marsz z bieganiem. Do tego dokładam przystanki, podczas których wykonują ćwiczenia wielopłaszczyznowe na stawy biodrowe, a nawet ćwiczenia siłowe na mięśnie nóg i kończyny górne.

Mój trening stał się bardziej kreatywny i nieprzewidywalny. Czasami nawet ja sam nie wiem, jaki jutro zrobię sobie trening i potrafię go wymyślić dosłownie chwilę przed wyjściem z domu na dwór.

Ćwiczenia jogi pojawiają się w moim treningu minimum trzy razy w tygodniu. Efekty?

Ciało odzyskało sprawność. Jest bardziej elastyczne i mniej wrażliwe na różnego rodzaju bodźce zewnętrze.

Kiedyś odczuwałem ból, gdy części kostne nóg kontaktowały się z podłożem.

Dzisiaj moje ciało jest bardziej zahartowane, ponieważ regularnie kontaktuje się z podłogą – na chwilę obecną mogę zrobić sesję jogi bez użycia maty.

Ta nadwrażliwość była prawdopodobnie także skutkiem wegańskiej – wegetariańskiej i witariańskiej – diety.

Masa ciała osiągnęła w pewnym momencie ekstremalnie niską wartość, a mięśnie – szczególnie w okolicy kończyn dolnych – uległy znacznej atrofii i ciężko było je odbudować na którejś z „zielonych” diet.

Na eliminację nadwrażliwości ciała wpłynęło pewnie w jakimś stopniu również to, że postanowiłem w końcu skończyć z „zielonymi” dietami i zostać stuprocentowym mięsożercą – więcej na ten temat pisałem w tym artykule.

Poza tym od blisko roku sypiam na podłodze. Stworzyłem na blogu osobny artykuł, który wyjaśni Ci wszelakie szczegóły związane z moim spaniem na podłodze.

Dowiedz się co nowego u mnie!

Czytelniku, artykuł, który właśnie czytasz, mógł być napisany dawno temu. Kto wie, może informacje w nim zawarte – a odnoszące się do mojej osoby – są już nieaktualne?

Jeżeli chcesz dowiedzieć się, jakie są moje obecne przekonania żywieniowe, co jem, a czego unikam, zachęcam do przeczytania tego specjalnego artykułu!

Ćwiczenia jogi – różne poziomy zaawansowania

To, co osiągnąłem do dzisiaj w dziedzinie jogi, to prawdopodobnie jakieś dwadzieścia, może dwadzieścia pięć procent z tego, czego można się nauczyć.

Jeżeli zdecydujesz się na zakup książki Iyengara, to sam zauważysz, że asan do nauki jest naprawdę mnóstwo, a stopień trudności ich wykonania ma bardzo szerokie spektrum.

Z jednej strony może przytłaczać, jak wiele trzeba przejść, aby móc śmiało siebie nazywać mistrzem jogi.

Z drugiej jednak świadomość tego, przez jak wiele trzeba przejść, podnosi na duchu. Dlaczego? Ponieważ okazuje się, że jest jeszcze tak wiele do nauczenia.

Oczywiście nie mam zamiaru kończyć swojej eksploracji jogi na etapie, na którym znajduję się obecnie.

W książce Iyengara wciąż znajduje się mnóstwo asan, które na razie widnieją jedynie w sferze moich marzeń.

Poznaj autora, poznaj blog

Trafiłeś na blog Your Time przypadkiem?

Jeżeli tak, zachęcam do zapoznania się ze stroną, na której znajdziesz kilka interesujących informacji o mnie.

Jeżeli natomiast po przeczytaniu jakiegoś artykułu chciałbyś się ze mną skontaktować, skorzystaj z formularza dostępnego na stronie kontakt.

Pełny spis treści bloga.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *