Jakie badania krwi warto zrobić, aby sprawdzić ogólny stan zdrowia?

Czasami jest tak, że chcemy sprawdzić ogólny stan własnego zdrowia, ale nie mamy zielonego pojęcia, jakie badania krwi warto zrobić.

W tym artykule przedstawię Ci konkretne parametry, które powinny się znaleźć na karcie wyników takiego właśnie badania krwi.

Niby istnieje coś takiego, jak „ogólny” profil badań krwi, który oferują państwowe oraz prywatne placówki medyczne.

Jest jednak małe prawdopodobieństwo, że wśród parametrów tego typu profili badań znajdziesz wszystkie te, które rozpisałem poniżej.

Cholesterol całkowity – no ile tego cholesterolu powinienem mieć?

Warto, by na liście parametrów do zmierzenia znalazł się cholesterol całkowity. Co to jest?

Cholesterol całkowity określa stężenie kilku frakcji lipoproteinowych – które, nawiasem mówiąc, są lipoproteinami, a nie cholesterolem.

W skład cholesterolu całkowitego wchodzi:

  • HDL,
  • LDL
  • oraz VLDL – który jest po prostu rodzajem LDL.

HDL to lipoproteina o wysokiej gęstości, LDL o niskiej, a VLDL o bardzo niskiej gęstości.

Wszystkie trzy są często nazywane kolejno: „dobrym”, „złym”, i „bardzo złym” – to ostatnie wymyśliłem sam z racji zniszczeń w organizmie, jakie sieje VLDL – cholesterolem. Jaki powinieneś mieć poziom cholesterolu całkowitego?

Nie wiem…

Medycyna konwencjonalna sugeruje, by nie przekraczał on wartości równej 200 mg/dl.

Tak naprawdę nie mam zielonego pojęcia, skąd medyczny establishment wytrzasnął tę liczbę i na jakiej podstawie zrobił z niej normę dla wszystkich ludzi na całej kuli ziemskiej.

Cholesterol to życie.

Z cholesterolu jest zbudowane praktycznie całe Twoje ciało.

Zgodzę się z tym, że pewnych wartości cholesterolu nie można przekroczyć – wszędzie musi istnieć jakaś zdrowa równowaga.

Nie rozumiem jednak na jakiej podstawie ustalono powyższą normę dla wszystkich obywateli kuli ziemskiej.

Naprawdę chciałbym Ci jednoznacznie napisać, jakie jest idealne stężenie cholesterolu, ale nie mogę tego zrobić, bo nie wiem, jakie jest…

A skoro nie mam dla Ciebie do zaoferowania niczego lepszego od tego, co oferuje medycyna konwencjonalna, zostańmy przy normie poniżej 200 mg/dl.

Stań się czytelnikiem bloga i odbierz e-booka

Przypadł Ci do gustu ten albo inny artykuł? Zachęcam więc do subskrypcji bloga Your Time.

Wystarczy, że podasz swój adres e-mail, a ja będę Ci przesyłał nowe artykuły publikowane na Your Time.

W ramach wdzięczności za subskrypcję wyślę Ci dodatkowo na maila e-book pt. 157 książek.

Znajdziesz w nim stworzoną przeze mnie unikalną listę 157 najlepszych książek, które naprawdę warto przeczytać.


HDL – „dobry” cholesterol

Warto, abyś znał poziom swojego tak zwanego „dobrego” cholesterolu – czyli poziom HDL.

Tak, jak napisałem powyżej, HDL to lipoproteina o wysokiej gęstości.

Nie będę teraz wgłębiał się w procesy biochemiczne – bo uśniesz.

Napiszę tylko, że jej głównym zadaniem jest tak jakby „pobieranie” cholesterolu z organizmu i transportowanie go do wątroby – odwrotnie w stosunku do tego, co robi LDL. Jaki poziom HDL powinieneś posiadać?

Byłoby w porządku, gdyby wartość ta przekraczała 50 mg/dl.

LDL – „zły” cholesterol?

Skoro będziesz znał poziom „dobrego”, to warto, abyś poznał również poziom tego „złego” cholesterolu – wciąż zastanawiam się nad tym, dlaczego LDL i HDL nazywa się powszechnie cholesterolami…

Głównym zadaniem LDL jest rozprowadzanie cholesterolu po naszym organizmie – zadanie przeciwne do tego, jakie wykonuje HDL.

To właśnie LDL – i chylomikrony – umożliwiają dotarcie wartościowym składnikom odżywczym – takim jak na przykład kwasy tłuszczowe omega-3 – do różnych narządów ciała.

Wszyscy narzekają na LDL. Zastanówmy się może lepiej, co by się stało, gdyby go nie było?

Momentalna śmierć?

Stężenie LDL prawdopodobnie nie jest tak ważne, jak rodzaj LDL, który dominuje w naszym organizmie. Co mam na myśli?

LDL można podzielić w sumie na trzy rodzaje:

  • lipoproteina o niskiej gęstości – czyli po prostu LDL,
  • lipoproteina o pośredniej wielkości – czyli IDL
  • oraz lipoproteina o bardzo niskiej gęstości – czyli VLDL.

Najbardziej szkodliwa dla naszego organizmu jest ta ostatnia. Dlaczego?

Ponieważ to prawdopodobnie od niej pochodzi tak zwana „lipoproteina A”. Co to takiego?

To mniejsza oraz gęstsza forma LDL, która zbiera się w zakamarkach naczyń krwionośnych i jest prawdopodobnie jedną z głównych przyczyn powstawania miażdżycy – seryjnego mordercy dwudziestego pierwszego wieku. Czy możemy jakoś wpłynąć na ilość wytwarzanych cząsteczek lipoproteiny A?

Tak.

Uważa się, że wysoki poziom insuliny wzmaga produkcję frakcji VLDL.

A skoro szkodliwa lipoproteina A pochodzi od VLDL, to mamy proste równanie:

Dużo insuliny = dużo VLDL = dużo lipoproteiny A.

Wygląda więc na to, że głównym – dietetycznym – winowajcą powstawania miażdżycy są…

Węglowodany.

Robb Wolf – cały ten artykuł powstał na podstawie jego książki pt. „Paleo dieta” – za zdrową normę stężenia LDL uznaje zakres od 40 do 70 mg/dl.

Miej jednak na uwadze, że znacznie ważniejsze od samego stężenie jest to, jaki rodzaj LDL przeważa w Twoim ciele – więcej na temat cholesterolu pisałem w tym artykule.

Trójglicerydy – wyznacznik spożycia węglowodanów

Trójglicerydy są parametrem odzwierciedlającym stężenie tłuszczów w krwioobiegu.

Pewnie należysz do grupy osób, które sądzą, że spożywanie dużej ilości tłuszczu wpływa na podniesienie trójglicerydów co?

Mylisz się.

Jeżeli spotkasz osobę, która ma ogromny poziom trójglicerydów, od razu możesz założyć, z kim masz do czynienia.

To prawdopodobnie człowiek, który wpiernicza ogromne ilości węglowodanów – lub/oraz pije dużo alkoholu – ma przewlekle podniesione stężenie insuliny, na którą jego komórki są pewnie w dodatku oporne.

Pomijając jakieś nieliczne przypadki dziwnych patologii, powyższa hipoteza będzie się z pewnością sprawdzała w jakichś 95% pozostałych przypadkach. Jaki poziom trójglicerydów możemy uznać za zdrowy?

Normy podają, że wartość ta powinna być niższa niż 150 mg/dl.

Wartości sugerowane przez Robba Wolfa są znacznie niższe i wynoszą od 30 do 40 mg/dl – sądzę, że te liczby są bardziej „zdrowe”.

Trójglicerydy na poziomie 100 mg/dl – i więcej – mogą świadczyć o toczącym się w organizmie stanie zapalnym.

HbA1C – hemoglobina glikowana

Pewnie zastanawiasz się teraz:

— Co on napisał? Hb… Co tam dalej?

Hemoglobina glikowana to parametr, który określa, ile cukru w przeciągu ostatnich 120 dni trafiło do Twoich krwinek czerwonych. Proste?

Dopóki poziom hemoglobiny glikowanej wynosi poniżej 5%, jesteś znacznie mniej narażony na choroby nowotworowe oraz choroby układu krążenia. Chyba nie muszę wspominać, co jest przyczyną podniesienia wartości tego parametru?

Tak, zgadłeś.

Wysoki poziom węglowodanów w diecie!

Byłoby super, gdyby poziom hemoglobiny glikowanej oscylował u Ciebie w granicach 4% lub był mniejszy od 5%.

CRP – białko C-reaktywne

CRP to parametr, który określa poziom ogólnego stanu zapalnego w organizmie.

Pożądana wartość powinna oscylować w okolicy 1 mg/dl.

Chyba nie ma sensu badać sobie tego wskaźnika, jeżeli podejrzewasz przeziębienie, bolą Ciebie dziąsła albo zęby. Dlaczego?

Ponieważ wskaźnik CRP wyjdzie w badaniu krwi wyższy niż w przypadku, gdybyś wykonał sobie badanie w „normalnym” stanie.

Im większa wartość tego wskaźnika, tym więcej roboty do wykonania ma Twój układ odpornościowy.

Glukoza – masz słodką krew?

Ostatnim „obowiązkowym” parametrem, który powinien znaleźć się na karcie wyników badania krwi, jest pomiar stężenia glukozy.

W sumie to taki pomiar możesz wykonać sobie samodzielnie w domu, jeżeli dysponujesz własnym gleukometrem i paskami do pomiaru glukozy.

Z doświadczenia jednak wiem, że mało kto wykonuje sobie systematyczne badanie pomiaru stężenia glukozy, jeżeli nie ma takiej potrzeby – bo po co, skoro dana osoba nie choruje na cukrzycę typu pierwszego lub drugiego?

Zbyt wysokie stężenie glukozy we krwi nie wróży dobrej przyszłości.

Jeżeli właśnie taki wynik zobaczysz na swojej karcie wyników, chyba będziesz musiał przeorganizować nieco własne dietetyczne życie – ze słodkiego, na bardziej…

Gorzkie?

Wysokie stężenie glukozy we krwi może świadczyć o tym, że w wyniku spożywania dużych ilości węglowodanów rozwinąłeś u siebie niefajne zjawisko nazywane „insulinoopornością” – komórki stały się oporne na insulinę i przestała ona „działać”.

Normy podają, że stężenie glukozy we krwi na czczo nie powinno przekraczać 99 mg/dl.

Bonus – homocysteina i witamina D3

Na koniec dorzucę – w ramach bonusu – dwa dodatkowe parametry, które fajnie, żebyś sobie zbadał.

Minusem jest to, że oba są ekstra płatne – przynajmniej na moment pisania tego artykułu, czyli dnia 27 stycznia 2019 roku.

Uważam jednak, że warto sprawdzić poziom homocysteiny oraz witaminy D3 minimum raz w roku – podobnie zresztą jak wszystkie inne wymienione powyżej parametry. Dlaczego akurat homocysteina i witamina D3?

Homocysteina to aminokwas siarkowy, którego wysokie stężenie we krwi może przyczyniać się albo przyśpieszać powstawanie miażdżycy naczyń krwionośnych.

Co ciekawe, ten wskaźnik jest o wiele razy mocniej skorelowany z powstawaniem miażdżycy naczyń krwionośnych, niż poziom cholesterolu. Jaki powinien być prawidłowy poziom homocysteiny we krwi?

Uważa się, że poniżej 10 µmol/l. Co z witaminą D3?

To niesamowicie ważna witamina – właściwie to hormon.

Jej niedobory w okresie długoterminowym mogą powodować ogromne zamieszanie w całym organizmie. Jakie stężenie witaminy D3 powinieneś mieć we krwi?

Zakłada się, że w granicach od 60 do 80 ng/dl.

Pamiętaj, by mierzyć we krwi poziom 25-hydroksywitaminy D3.

Dowiedz się co nowego u mnie!

Czytelniku, artykuł, który właśnie czytasz, mógł być napisany dawno temu. Kto wie, może informacje w nim zawarte – a odnoszące się do mojej osoby – są już nieaktualne?

Jeżeli chcesz dowiedzieć się, jakie są moje obecne przekonania żywieniowe, co jem, a czego unikam, zachęcam do przeczytania tego specjalnego artykułu!

Zrób sobie mały post

Na zakończenie, chciałbym Ci tylko przypomnieć, że robienie badania krwi w stanie innym niż na czczo nie ma żadnego sensu.

Odpuść sobie jedzenie na minimum 12 godzin przed wykonaniem badania krwi.

Pamiętaj, że płacisz za takie badanie swoimi ciężko zarobionymi pieniędzmi.

Niech będzie więc jak najdokładniejsze.

Poznaj autora, poznaj blog

Trafiłeś na blog Your Time przypadkiem?

Jeżeli tak, zachęcam do zapoznania się ze stroną, na której znajdziesz kilka interesujących informacji o mnie.

Jeżeli natomiast po przeczytaniu jakiegoś artykułu chciałbyś się ze mną skontaktować, skorzystaj z formularza dostępnego na stronie kontakt.

Pełny spis treści bloga.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *