Jedzenie w szpitalu – czyli jak szpitale przyśpieszają Twoją śmierć

Jeżeli Ty lub ktoś z Twoich bliskich byliście kiedyś z konieczności w szpitalu, to doskonale wiecie, jak wygląda jedzenie w szpitalu.

Nie boję się napisać, że szpitalne żarcie to rodzaj strawy, która szybciej i skuteczniej wpędza ludzi do grobu. Dlaczego?

Właśnie o tym piszę w niniejszym artykule.

Nie życzę Ci, abyś kiedykolwiek wylądował w szpitalu, ale jeżeli tak się stanie – bywa niestety – być może przypomnisz sobie o tym właśnie artykule.

Nasze zgubne przekonania – biały fartuch Bogiem czy bogiem?

Lekarzy i wszelkiego rodzaju instytucje medyczne na świadomym – i podświadomym – poziomie kojarzy się ze zdrowiem.

Żywimy wewnętrzne przekonanie, że pan doktor zawsze działa dla naszego dobra, a szpitale istnieją wyłącznie po to, by leczyć ludzi. Czy rzeczywiście tak jest?

Pewnie czasami tak jest.

Zapominamy, że szpitale to nie tylko instytucje, które powinny leczyć ludzi.

To także instytucje, które muszą się z czegoś utrzymywać, żeby nie upaść – to rodzaj biznesu.

Z lekarzami jest podobnie.

W ludzkiej psychice postać lekarza utożsamiana jest z Bogiem zdrowia, którego trzeba słuchać – przecież Bogowie zdrowia mają zawsze rację. To prawda?

No niezupełnie.

Czy zdajesz sobie sprawę ilu ludzi ginie każdego roku w wyniku popełnionych błędów lekarskich – w postaci na przykład przepisania nieodpowiedniego leku?

Gdzieś znalazłem statystykę, która mówi, że w samym Stanach Zjednoczonych w wyniku błędów lekarskich ginie każdego roku około – uwaga, uwaga – 241 tysięcy osób! Po co nam wojna?

Mamy lekarzy, którzy nas wykończą!

Uświadom sobie, że lekarze to tylko ludzie.

Normalni ludzie, którzy przeczytali trochę więcej książek niż Ty i ja – chociaż założę się, że wśród nas znajduje się mnóstwo osób, które nie są lekarzami, a przewyższają ich własną wiedzą medyczną.

Zdradzę Ci jeszcze pewien sekret na temat lekarzy. Jaki?

To ludzie, którzy mają często bardzo duże zadłużenie w postaci kredytu hipotecznego. A przecież trzeba to zadłużenie za coś spłacić, nie sądzisz?

Stań się czytelnikiem bloga i odbierz e-booka

Przypadł Ci do gustu ten albo inny artykuł? Zachęcam więc do subskrypcji bloga Your Time.

Wystarczy, że podasz swój adres e-mail, a ja będę Ci przesyłał nowe artykuły publikowane na Your Time.

W ramach wdzięczności za subskrypcję wyślę Ci dodatkowo na maila e-book pt. 157 książek.

Znajdziesz w nim stworzoną przeze mnie unikalną listę 157 najlepszych książek, które naprawdę warto przeczytać.


Szpital – miejsce „zdrowia”

Czy szpital możemy nazwać miejscem zdrowia?

Może w swojej świadomości właśnie tak postrzegasz szpital.

Dla mnie – paradoksalnie – to miejsce, w którym dochodzi często do pogłębienia się stanu choroby. Dlaczego tak uważam?

No cóż…

Wielokrotnie jest tak, że chory, który wraca ze szpitala, jest w jeszcze gorszym stanie, niż gdy się do tego szpitala wybierał – w najlepszym razie poprawy brak. Z czego to wynika?

Zapytajmy lekarzy i włodarzy szpitala.

Oni wiedzą, ale wiedzą także, że nie mogą powiedzieć głośno, że wiedzą to, co wiedzą…

Jedzenie w szpitalu – standardowy posiłek

Wiesz, z czego się składa standardowy posiłek w szpitalu? Nie?

No to uważaj – usiądź!

Jeżeli tam trafisz, to z dużym prawdopodobieństwem dostaniesz biały talerzyk – zapowiada się nieźle co nie? – a na nim:

  • dwie lub trzy kwadratowe kromki białego, pszennego chleba – oczywiście z rafinowanej mąki,
  • trochę masła – z pasteryzowanego mleka,
  • dwa lub trzy plasterki wędliny – na przykład słynnej tak zwanej „mielonki”.

Ta daaa… Śniadanie podano! Ślinka pociekła?

No to wsuwaj na zdrowie!

Opłakane skutki szpitalnego śniadania

Pozwól, że poddam teraz bezlitosnej ocenie serwowane jedzenie w szpitalu. Powiedz mi, po jakiego grzyba podaje się choremu biały chleb?

Czyżby lekarze, a nawet włodarze szpitala nie mieli świadomości, że wyroby z rafinowanej, białej mąki są bezwartościowe – ej, a może oni faktycznie nie mają świadomości?

Oprócz tego, że w białym pieczywie nie znajdziesz wartościowych składników odżywczych, to zawiera ono w sobie mnóstwo węglowodanów.

A do tego dysponuje cholernie wysokim indeksem glikemicznym – biały chleb pszenny ma IG równe jakieś 70. Czyżby szpital chciał, aby chory, który przyjechał na trzydniową kontrolę, zachorował w tym czasie na cukrzycę typu drugiego?

Weźmy teraz masło.

Masło jest ogólnie w porządku – nawet bardzo – ale pod warunkiem, że nie zostało wyprodukowane na bazie produktów poddanych pasteryzacji – na temat masła pisałem szerzej w tym artykule.

I na deser została nam „pyszna” mielonka!

Mój Boże, kurwa, widzisz i nie grzmisz!

Mielonka jest jawnym dowodem, że szpital dąży to Twojego rychłego unicestwienia. Dlaczego?

Bo serwuje wyrób mięsopodobny, w którym nie wiadomo ile – i czy w ogóle – znajduje się prawdziwego mięsa.

Szpital aplikuje więc swoim pacjentom substancję o tajemniczym składzie, która wchodząc w interakcję z podawanymi lekami, może powodować bliżej nieokreślone skutki uboczne.

Skąd masz pewność, jak organizm zareaguje na tajemniczy barwnik o nazwie rozpoczynającej się na literką E – zawarty w mielonce – który wejdzie w reakcję z podawanym przez szpital antybiotykiem?

No kurwa nie wiesz!

Nawet oni nie wiedzą!

Byłoby znacznie lepiej, gdyby zaserwowali Ci na śniadanie tatara na bazie świeżej wołowiny i żółtka – lub dwóch żółtek – pochodzącego od „szczęśliwej” kurki – przepis na tatara znajdziesz w tym artykule.

Co robić, gdy trzeba odwiedzić szpital?

Lepiej zaplanuj sobie posiłki – poważnie!

Nie jedz szajsu, który serwuje państwowa służba zdrowia.

Nie wiem, jak jest w tej prywatnej służbie zdrowia. Z drugiej strony, jakie to ma właściwie znaczenie?

Przecież mało kogo na to stać…

Jeżeli chodzi natomiast o publiczną opiekę zdrowotną, z dużym prawdopodobieństwem będziesz miał serwowane posiłki podobne do tego, jaki opisałem powyżej – czyli badziewie bez ładu i składu.

Naprawdę zachęcam, byś ułożył sobie spersonalizowane menu na okres pobytu w szpitalu.

Nie musi być wytworne, ale dobrze by było dopasowane do charakteru bieżącego stanu zdrowia – czyli oddziaływało terapeutycznie, wspierając proces leczenia.

Nie licz, że w szpitalu odwiedzi Cię miły i kompetentny dietetyk, który wypyta o wszystkie alergie pokarmowe – nawet mowy nie ma.

Po prostu stwórz zawczasu strategię odżywiania albo zgłoś się do odpowiedniej osoby, która pomoże Ci w stworzeniu takiej strategii.

W tym drugim przypadku w Twojej gestii pozostanie jedynie przygotowanie odpowiednich posiłków.

Weź odpowiedzialność za własne zdrowie

Służba zdrowia to nie tylko dbanie o dobro pacjenta.

Bądź świadomy, że to także interesy – czyli biznes.

Pieniądze i szlachetne wartości rzadko kiedy idą w parze.

Na bazie tych dwóch składników dochodzi raczej częściej do powstawania tworu nazywanego „konfliktem interesów”.

Ani Ty, ani ja nie możemy ufać bezgranicznie służbie zdrowia.

Zbyt wiele w ciągu ostatnich lat się wydarzyło – i prawdopodobnie wciąż będzie się wydarzało – by obdarzać publiczną służbę zdrowia bezgranicznym zaufaniem – no way!

Szpital to instytucja, która powinna być skupiona wyłącznie na leczeniu ludzi. Czy dzisiaj możemy powiedzieć, że rzeczywiście tak właśnie jest?

Moim zdaniem nie.

Najlepsze co możemy zrobić, to zrobić wszystko, by nie dostać się nigdy do miejsca, jakie nazywamy „szpitalem”. Dlaczego?

Beznadziejne jedzenie w szpitalu to jedno.

Zbyt wiele konfliktów interesów panujących w tym miejscu – o czym Ty, ja, lekarze i włodarze szpitala wiemy – to drugie.

Dowiedz się co nowego u mnie!

Czytelniku, artykuł, który właśnie czytasz, mógł być napisany dawno temu. Kto wie, może informacje w nim zawarte – a odnoszące się do mojej osoby – są już nieaktualne?

Jeżeli chcesz dowiedzieć się, jakie są moje obecne przekonania żywieniowe, co jem, a czego unikam, zachęcam do przeczytania tego specjalnego artykułu!

To chyba nie ich wina

Nie chciałbym, abyś odebrał ten artykuł jako atak na lekarzy i pracowników szpitala – w tym na miłe panie serwujące beznadziejne żarcie.

Musimy zdać sobie sprawę, że ci wszyscy ludzie są częścią pewnej gry, w której oni sami są jedynie pionkami.

Nic nieznaczącymi pionkami, które – jeżeli chcą utrzymać w miarę dobrze płatne posady – muszą działać zgodnie z odgórnymi procedurami oraz przestrzegać zasad obowiązujących w tym specyficznym, medycznym ekosystemie.

Prawdą jest jednak również to, że wśród kadry medycznej też znajdziesz mnóstwo ignorantów, których cała wiedza na temat leczenia człowieka sprowadza się do ściśle określonej specjalizacji – dzisiaj natkniesz się nawet na specjalistów od małego paluszka u stopy.

Któż by przejmował się w szpitalu kwestiami związanymi z prawidłowym odżywianiem? Oszalałeś?

Nie ma w tym biznesu, a poza tym pacjenci mogliby szybciej powstawać z własnych szpitalnych łóżek, wracając o własnych siłach do własnych kochanych rodzin w ich własnych domach.

Poznaj autora, poznaj blog

Trafiłeś na blog Your Time przypadkiem?

Jeżeli tak, zachęcam do zapoznania się ze stroną, na której znajdziesz kilka interesujących informacji o mnie.

Jeżeli natomiast po przeczytaniu jakiegoś artykułu chciałbyś się ze mną skontaktować, skorzystaj z formularza dostępnego na stronie kontakt.

Pełny spis treści bloga.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *