Kawa kuloodporna – przepis na magiczną kawę, która postawi Cię na nogi

O czymś takim, jak „kawa kuloodporna” – po angielsku „bulletproof coffee” – usłyszałem po raz pierwszy już jakiś czas temu.

Właściwie natychmiast zadecydowałem, że przetestuję przepis, który wtedy miałem okazję poznać. Jakie były moje wrażenia i odczucia?

Niesamowite! Dlaczego?

Ponieważ ta kawa jest naprawdę godna swojej nazwy.

W artykule wyjaśnię dokładnie, czym jest ten specyficzny rodzaj kawy oraz jakich składników najlepiej użyć do jej przyrządzenia.

Będę się starał wyczerpać temat tak bardzo, jak to tylko możliwe.

Wszystko po to, abyś po przeczytaniu mojego artykułu nie musiał już szperać nigdzie indziej w internecie w poszukiwaniu dodatkowych informacji na temat kuloodpornej kawy – uf… Ambitne zadanie sobie postawiłem.

No to jedziemy!

Kawa kuloodporna – co to jest?

Z pewnością słyszałeś o czymś takim, jak dieta ketogeniczna – a jeżeli nie słyszałeś, napisałem o niej całkiem sporej objętości artykuł.

Kawa kuloodporna mocno wspiera osoby będące na diecie ketogenicznej.

Dieta ketogeniczna – nazywana także w Polsce „dietą tłuszczową” – to typ odżywiania, w którym tłuszcze stanowią większość z dostarczanych do organizmu kalorii – można przyjąć, że minimum 60%.

Filozofia tej diety jest bardzo prosta i brzmi mniej więcej tak:

Jedz tłuszcz i spalaj tłuszcz!

I właściwie dokładnie tak to wygląda w praktyce.

No dobra, do rzeczy… Czym jest ta kawa kuloodporna i po kiego grzyba piszę teraz o tłuszczach?

Kawa kuloodporna to kawa połączona z tłuszczem – po prostu… Jaki jest cel picia takiej kawy?

W sumie to istnieją dwa główne cele picia kuloodpornej kawy.

Pierwszy, poprawa funkcji kognitywnych – oj trzeba przyznać, że dobrze przyrządzona kuloodporna kawa naprawdę potrafi pobudzić do życia szare komórki w mózgu.

Drugi, stymulowanie powstawania ciał ketonowych, które stanowią główne źródło energetyczne – w zastępstwie glukozy – dla osób będących na diecie ketogenicznej.

Stań się czytelnikiem bloga i odbierz e-booka

Przypadł Ci do gustu ten albo inny artykuł? Zachęcam więc do subskrypcji bloga Your Time.

Wystarczy, że podasz swój adres e-mail, a ja będę Ci przesyłał nowe artykuły publikowane na Your Time.

W ramach wdzięczności za subskrypcję wyślę Ci dodatkowo na maila e-book pt. 157 książek.

Znajdziesz w nim stworzoną przeze mnie unikalną listę 157 najlepszych książek, które naprawdę warto przeczytać.


Kawa z tłuszczem? Człowiecze, pogięło cię całkowicie?

Jeszcze jakiś czas temu uznałbym za wariata osobę, która pije kawę z dodatkiem tłuszczu.

Dzisiaj jednak jest to dla mnie coś normalnego – w Tybecie to stały element kultury.

Poza tym kawa w połączeniu z dobrej jakości – i odpowiedniego rodzaju – tłuszczem jest naprawdę pyszna!

Do tego warto nadmienić, że jest bardzo kaloryczna, co jest świetne. Dlaczego?

Osoba, która wypije rano kuloodporną kawę, oprócz tego, że zyska potężny zastrzyk energii, pozbędzie się również na długo uciążliwego głodu.

Kawa ta może być naprawdę pomocnym narzędziem dla osób, które stosują w ciągu dnia różne typy postu przerywanego – przeczytaj artykuł na temat postu przerywanego. Dlaczego?

Odpowiedź podałem już powyżej.

To skuteczny „zabójca” głodu.

Oczywiście ktoś może podnieść teraz głośno zarzut, że przecież kawa z dodatkiem tłuszczu łamie post. Czy jest tak w rzeczywistości?

Ludzie sprzeczają się wciąż w tej kwestii.

Osobiście uważam, że kawa z dodatkiem tłuszczu łamie post, ale…

Należy pamiętać, że tłuszcz i tak w najmniejszym stopniu – w stosunku do innych makroskładników diety – stymuluje wyrzut insuliny – potem w kolejności są białka, a następnie węglowodany.

Przecież właśnie to chcemy osiągnąć na diecie ketogenicznej – chcemy być syci, spalać tłuszcz i wytrwać jakoś do kolejnego posiłku.

A jaki tłuszcz do kawy?

Już wiesz, co jest głównym składnikiem kuloodpornej kawy.

Skoro w dalszym ciągu czytasz ten artykuł, podejrzewam, że chciałbyś się także dowiedzieć, jakiego rodzaju tłuszcz stosować do tejże kawy.

U góry pisałem, że powinien to być „dobrej jakości i odpowiedniego rodzaju tłuszcz”. Co miałem przez to na myśli?

Wyjaśniam…

Jeżeli myślisz, że możesz do kawy dodać olej rzepakowy albo inny olej roślinny, muszę Cię zmartwić.

Nie o takim rodzaju tłuszczu myślałem – kawa z takim olejem to byłoby dopiero dziwactwo.

Smakowałaby pewnie też fatalnie…

Tłuszcze, jakie powinny się zawierać w kuloodpornej kawie to:

  • wyizolowany olej MCT,
  • olej kokosowy – nierafinowany, tłoczony na zimno,
  • masło – najlepiej z niepasteryzowanego mleka,
  • ghee lub masło klarowane.

Właściwie to chyba jedyne tłuszcze, które warto używać do tworzenia kuloodpornej kawy. Dlaczego używa się akurat tych?

Nie bez powodu.

Olej MCT – a co to u licha jest?

Słyszałeś kiedykolwiek o czymś takim jak „medium chain fatty acids” – skrót MCFA? Chcąc przetłumaczyć to pojęcie na język polski, moglibyśmy powiedzieć, że są to „średniołańcuchowe kwasy tłuszczowe”.

Możesz się również spotkać z nazwą zamienną typu: „medium chain triglycerides” – skrót MCT.

Już sama nazwa wskazuje, że skoro istnieją średniołańcuchowe, muszą również istnieć krótko i długołańcuchowe kwasy tłuszczowe. Jaka jest pomiędzy nimi różnica?

W budowie chemicznej wszystko sprowadza się do ilości węgli – symbol „C” – w konkretnym kwasie tłuszczowym.

Krótkołańcuchowe zawierają do 5 węgli.

Średniołańcuchowe od 6 do 12.

Natomiast długołańcuchowe od 13 do 21 – te, które zawierają powyżej 21 węgli, są już „bardzo” długołańcuchowe.

Kwasy tłuszczowe MCT mają jedną fantastyczną właściwość. Jaką?

Omijają „standardową” ścieżkę trawienną tłuszczu. Co mam na myśli?

To trochę tak, jakbyś został za darmo wpuszczony przez ochroniarza na płatną dla wszystkich innych imprezę.

Ich metabolizowanie nie jest wymagające – w przeciwieństwie do metabolizowania kwasów tłuszczowych o długich i bardzo długich łańcuchach. Jaki z tego wniosek?

Kwasy tłuszczowe MCT stanowią świetne – i niesamowicie szybkie – źródło energetyczne!

Wyżej napisałem, że w skład kwasów tłuszczowych MCT zaliczamy te, które posiadają od 6 do 12 węgli.

Są to kolejno kwasy tłuszczowe:

  • kapronowy – zawiera 6 węgli,
  • kaprylowy – zawiera 8 węgli,
  • kaprynowy – zawiera 10 węgli,
  • laurynowy – zawiera 12 węgli.

Mówi się, że olej kokosowy składa się głównie z kwasów MCT. Czy to prawda?

Tylko półprawda.

Olej kokosowy – co lepsze, olej MCT czy może olej kokosowy

Olej kokosowy to głównie tłuszcze nasycone – ponad 80% jego zawartości.

Wśród nich dominują te średniołańcuchowe tłuszcze nasycone – jakieś 65%.

Pewnie sobie teraz pomyślałeś:

— Gościu, po co radzisz mi zakup jakiegoś oleju MCT, jeżeli mogę sobie kupić sporo tańszy i bardziej wydajny olej kokosowy?

Po pierwsze, nic Ci nie radzę.

A po drugie, spójrz…

W teorii olej kokosowy składa się głównie z MCT.

Problem w tym, że dominującym MCT w oleju kokosowym jest 12-węglowy kwas laurynowy.

A kwas laurynowy to już prawie długołańcuchowy nasycony kwas tłuszczowy – długołańcuchowe zawierają od 13 do 21 węgli.

Thomas DeLauer w jednym ze swoich filmów wspomina, że organizm reaguje na ten kwas tłuszczowy tak, jakby był on w istocie długołańcuchowym kwasem tłuszczowym. Co to oznacza w praktyce?

Że ten typ tłuszczu musi zostać kompleksowo przetworzony przez wątrobę – co jest energochłonne i wymaga od organizmu znacznie więcej wysiłku.

Zerknij teraz, jak rozkładają się proporcje różnych kwasów tłuszczowych w oleju kokosowym:

  • kaprylowy – 7% – zawiera 8 węgli,
  • kaprynowy – 8% – zawiera 10 węgli,
  • laurynowy – 48% – zawiera 12 węgli.

Jak więc widzisz, na dobrą sprawę „rasowe” MCT – kaprylowy, kaprynowy – stanowią w oleju kokosowym jakieś 15%.

Tymczasem sprawa wygląda nieco inaczej z wyizolowanym z oleju kokosowego – lub z oleju palmowego – czystym olejem MCT:

  • kapronowy – 2% – zawiera 6 węgli,
  • kaprylowy – od 50 do nawet 80% – zawiera 8 węgli,
  • kaprynowy – od 20 do nawet 50% – zawiera 10 węgli,
  • laurynowy – 3% – zawiera 12 węgli.

I właśnie tutaj tkwi kluczowa różnica pomiędzy olejem kokosowym a olejem MCT.

Wyizolowany MCT zawiera właściwie wyłącznie średniołańcuchowe kwasy tłuszczowe, a kwas laurynowy występuje w nim jedynie w śladowych ilościach.

Czysty olej MCT to po prostu czysta energia.

Masło też jest dobre

Dobrym rodzajem tłuszczu do stworzenia kuloodpornej kawy jest oczywiście także klasyczne masło. Co mam na myśli, pisząc „klasyczne masło”?

Najlepiej, by było to masło, które zostało wyprodukowane z niepasteryzowanego mleka pochodzącego od krów karmionych trawą – koniecznie musisz przeczytać ten artykuł.

Gdybym nie miał dostępu do ghee, klarowanego masła, MCT oraz oleju kokosowego i nie mógł przy tym samodzielnie sklarować sobie sklepowego masła, pewnie z braku laku użyłbym masła z supermarketu – ale w małych ilościach.

Nie polecam jednak nikomu stosowania tego rozwiązania w okresie długoterminowym. Dlaczego?

Masło stworzone na bazie mleka pasteryzowanego to masło „martwe” – polecam przeczytanie artykułu o mleku.

Po spożyciu tego typu masła na mojej skórze pojawiają się pryszcze i dziwne czerwone kropki, co jest dla mnie jednoznacznym sygnałem, że coś z tego typu produktami jest nie tak.

Mój organizm postrzega sklepowe produkty nabiałowe jako wroga.

Znacznie lepszym rozwiązaniem jest kupienie sklepowego masła i samodzielne przerobienie go na masło klarowane – lub ghee – w którym tłuszcz stanowi blisko 100%.

To wręcz idealna opcja dla alergików!

Masło klarowane a ghee – poznaj różnicę

Ghee to nie to samo, co masło klarowane. Jaka jest różnica?

Masło klarowane nie posiada orzechowego posmaku i zapachu, ponieważ podczas klarowania masła nie „dochodzi się” do momentu karmelizacji osadzonych na dnie białek mleka.

Osobiście wolę w smaku ghee, ale z drugiej strony nie wiem, czy ghee robione z samego masła można nazwać ghee – pisałem o tym nieco w artykule na temat masła. Dlaczego?

Ponieważ ghee według ajurwedyjskiego przepisu wykonuje się nieco inaczej – dodaje się do niego jogurt.

Na potrzeby tego artykułu uznajmy, że ghee odbiegające troszkę od ajurwedyjskiego przepisu to wciąż ghee.

Zarówno masło klarowane, jak i ghee są dużo łatwiej strawne, niż masło – tym bardziej od masła zrobionego z niepasteryzowanego mleka. Dlaczego?

Ponieważ to czysty i bezwodny tłuszcz mleczny!

Przyjazny dla naszych wnętrzności – a do tego smaczny.

Przetestujmy smak – przepis na kuloodporną kawę

Zrobienie swojej własnej kuloodpornej kawy jest banalnie proste.

Możesz zaparzyć swoją kawę, dodać do niej konkretny rodzaj tłuszczu – lub tłuszczy, mieszając na przykład ghee wraz z olejem MCT – całość zamieszać łyżeczką i wypić.

Albo zrobić to w sposób, w jaki ja mam w zwyczaju to robić. O co chodzi?

Do przygotowania kawy używam…

Ręcznego blendera.

Dzięki temu kawa jest zawsze dobrze zmieszania z innymi składnikami, ma kremową konsystencję, a na jej szczycie pojawia się pianka – na punkcie której nieco szaleję!

Nigdy nie próbowałem kuloodpornej kawy zrobionej przy pomocy ręcznego shakera, ale istnieje spore prawdopodobieństwo, że uzyskasz dzięki niemu podobną konsystencję do tej, jaką ja uzyskuję dzięki użyciu ręcznego blendera.

Kolejna kwestia…

Nigdy nie dodaję tłuszcz do mocno gorącej kawy.

Najpierw przelewam świeżo zalaną kawę do chłodnego naczynia, w którym robię „wstępne” blendowanie samej kawy, po czym dodaję do niej tłuszcz – oraz ewentualnie inne składniki – i wykonuję blendowanie „ostateczne”.

Gdy kończę blendować, przelewam gotową kawkę do ulubionego kubka i delektuję się jej wspaniałym smakiem!

To chwila tylko dla mnie…

Kawa + ghee to proste połączenie

Kuloodporna kawa w tej wersji nie odbiega zbytnio smakiem od klasycznej małej czarnej, poza jedną kwestią.

Smak jest znacznie pełniejszy – dzięki dodatkowi czystego tłuszczu w postaci ghee.

Jeżeli dobrze przyrządzisz swoje ghee, kawa zyska też subtelny orzechowy aromat i smak.

Naprawdę pyszna opcja!

Dodatki do kawy

Ludzie mają różne potrzeby.

Niektórzy dodają do kawy białego cukru – co jest dla mnie lekką profanacją kawy.

Inni natomiast kombinują, by osłodzić sobie kawę w sposób „bardziej naturalny” – dodając do niej na przykład stewie.

Nie mam nic przeciwko takim praktykom – sam jednak nie stosuję ani jednej, ani drugiej.

Aby nadać kawie lekko czekoladowy smak, można dodać do niej również nieco kakao w proszku.

Tylko błagam, niech to będzie normalne kakao, a nie jakiś wynalazek z zawartością 50 gramów cukru na 100 gramów produktu…

Kakao może stanowić w kawie dodatkowe źródło dobrej jakości tłuszczu oraz wytworzyć wyjątkowy smak i aromat – sądzę, że od 2 do 4 gramów kakao na 250 mililitrów kawy powinno wystarczyć.

Pamiętaj, że kakao zawiera w sobie pewną ilość węglowodanów i protein – uwaga ta dotyczy szczególnie osób będących na diecie ketogenicznej.

Że co? Posolić?

Jeszcze innym dodatek może stanowić sól himalajska – tak, tak… Dobrze przeczytałeś!

Wielu ludzi uważa, że będąc na diecie ketogenicznej, jesteśmy przewlekle narażeni na utratę cennych minerałów.

Wynika to z bardzo ograniczonego spożycia węglowodanów w diecie.

Węglowodany są w organizmie magazynowane w postaci glikogenu – głównie w mięśniach i w wątrobie.

A na każdy 1 gram glikogenu zostaje w ciele zatrzymane około 3 gramów wody – sporo.

Odcięcie węglowodanów z diety wiąże się więc utratą wody – i z większym potencjalnym zagrożeniem deficytu minerałów śladowych.

Właśnie dlatego można swoją kawkę wzbogacić o kilka ziarenek soli himalajskiej – oczywiście bez przeginania. Co ja myślę o powyższej teorii utraty minerałów na diecie ketogenicznej?

Nie mam jednoznacznie wyrobionego zdania na ten temat.

Sądzę jednak, że coś w tej teorii jest na rzeczy.

Kontynując…

Chciałbym, abyś był również świadomy, że nie ma niczego złego w mieszaniu różnych rodzajów tłuszczy w kuloodpornej kawie.

Możesz stworzyć sobie na przykład kawę, w której połączysz olej kokosowy, olej MCT oraz ghee, dodając jeszcze do tego trochę kakao.

Eksperymentuj i znajdź swoje optimum – pod względem smakowym i energetycznym.

Ile tłuszczu?

Na koniec odpowiem na pytanie, ile dodawać tłuszczu do kawy. No właśnie, ile?

Nie ma jednoznacznej odpowiedzi na to pytanie – ups… Chyba jednak nie odpowiem.

Przed napisaniem artykułu zrobiłem sobie kuloodporną kawę, do której dodałem jakieś 30 mililitrów ghee – wypiłem ją o 5:30 rano.

Kawa dostarczyła mi więc jakieś 300 kalorii – i dała przy okazji niezłego kopa…

W ciągu dnia wypiję sobie pewnie jeszcze jedną podobną kawusię, a swój pierwszy – i jedyny – posiłek zjem na koniec dnia.

Pamiętaj, tutaj wszystko zależy od Twoich indywidualnych potrzeb.

Poeksperymentuj z ilością dodawanego do kawy tłuszczu.

Zacznij od mniejszych ilości i obserwuj, jak wpływają na Ciebie te dawki.

Wszystko wyjdzie po czasie „w praniu”.

Po kilku kawach prawdopodobnie znajdziesz swoją „ulubioną” ilość tłuszczu w kawie.

A takiej kawy kuloodpornej próbowałem ja

Poniżej przedstawiam Ci rodzaje kawy kuloodpornej, jakie miałem okazję dotychczas spróbować.

Na podstawie swojej subiektywnej skali oceniłem również smak każdej z nich – 0 oznacza wymioty po wzięciu łyka kawy, a 10 totalny odlot, euforię, orgazm, nazwij to, jak chcesz…

Kawa + MCT w proszku marki Quest

Lubię markę Quest – to firma pochodząca z USA.

Prawdopodobnie dlatego, że lubię współtwórcę tej marki – Toma Bilyeu.

Ich MCT w proszku oceniam jako produkt najwyższej jakości.

Po dodaniu go do kawy i zblendowaniu całości właściwie nie trzeba dodawać tam niczego więcej. Dlaczego?

Kop energetyczny jest zapewniony, kawa ma kremową konsystencję, a w smaku po prostu powala!

Smak tego połączenia oceniam na 9 / 10.

Minusem może być cena proszku MCT – jego koszt wynosi około 150 złotych.

Cóż…

Żyjemy w świecie, gdzie za wysoką jakość należy sowicie zapłacić.

Kawa + ghee

To znacznie tańsze – od poprzedniego – połączenie.

Wystarczy, że kupisz sobie kawę oraz masło, z którego samodzielnie zrobisz w domu ghee.

Potem po prostu łączysz wedle uznania oba składniki, blendujesz i kawa kuloodporna gotowa!

Smak kawy oceniam na 6+ / 10.

Biała herbata + olej kokosowy

To dobra opcja dla tych, którzy nie lubią kawy albo chcą ominąć kofeinę zawartą w kawie.

Przepis na kuloodporną herbatę jest tak samo prosty, jak poprzednie.

Parzysz herbatę, dodajesz olej kokosowy i blendujesz.

Gotowe!

Smak oceniam na 6 / 10.

Kawa + olej MCT

MCT w formie oleju ma bezbarwny kolor i jest niby bez smaku – przynajmniej tak to wygląda w przypadku oleju od Olimpa.

Muszę jednak przyznać, że wzmacnia smak „małej czarnej”.

Kawa staje się również bardziej kremowa.

Smak tego połączenia oceniam na 7 / 10.

Kawa + olej MCT + ghee

Smak kawy zmienia się drastycznie, gdy do ostatnio opisanej wersji kawy kuloodpornej dodasz ghee.

Kawa staje się jeszcze bardziej kremowa, a jej smak robi się bardziej „maślany” i bardziej pełny.

Jest naprawdę pyszna!

Smak oceniam na 8 / 10.

Kawa + olej MCT + ghee + olej kokosowy

Nierafinowany olej kokosowy pięknie pachnie – rafinowany jest bezzapachowy.

Dodany do ostatnio opisanej wersji kuloodpornej kawy wzbogaca jej smak i aromat.

Smak oceniam na 8+ / 10.

Kawa + olej MCT + ghee + biała herbata

Nie spodziewałem się, że to połączenie tak bardzo mi zasmakuje!

Zrobiłem espresso – 40 mililitrów kawy – i połączyłem je z białą herbatą – jakieś 250 mililitrów.

Dodałem olej MCT oraz ghee.

Zblendowałem całość.

Napój zmienił kolor na biały i zyskał kremową konsystencję. Jak oceniam smak?

8+ / 10!

Czarna herbata + ghee + olej kokosowy

Po zblendowaniu herbata zmienia barwę z czarnej na kremową.

Jest to kolejna alternatywa dla osób, które chcą pobudzić ciało i umysł w sposób bardziej subtelny – w stosunku do kawy.

Smak tej mieszanki oceniam na 6 / 10.

Poznaj autora, poznaj blog

Trafiłeś na blog Your Time przypadkiem?

Jeżeli tak, zachęcam do zapoznania się ze stroną, na której znajdziesz kilka interesujących informacji o mnie.

Jeżeli natomiast po przeczytaniu jakiegoś artykułu chciałbyś się ze mną skontaktować, skorzystaj z formularza dostępnego na stronie kontakt.

Pełny spis treści bloga.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *