Mleko krowie – czyli czy mleko jest zdrowe i jakie kupować

Mleko krowie to chyba najczęściej – i jednocześnie najchętniej – kupowany przez ludzi na całym świecie produkt nabiałowy.

Trudno się dziwić, gdyż mleko jest po prostu smaczne. Czy picie mleka jest jednak dobre dla naszego zdrowia?

Na to pytanie nie jest już tak łatwo odpowiedzieć. Dlaczego?

Ponieważ trzeba najpierw rozważyć kilka istotnych kwestii związanych z pojęciem: mleko.

Za chwilę się przekonasz, że większość ludzi od wielu lat pije wyłącznie „mleko”, a nie – jak im się wydaje – mleko.

Jak pewnie zauważyłeś, zastosowałem u góry cudzysłów na tylko jednym z dwóch tych samych wyrazów. Dlaczego?

Ponieważ „mleko” jest mleku nierówne.

Właściwie nie dotyczy to tylko mleka, ale każdego innego produktu nabiałowego, jaki został stworzony na bazie pochodzącego od krowy „białego złota”.

Mleko a „mleko” – poznaj kluczową różnicę pojęć

Umówmy się, że na potrzeby lepszego zrozumienia tego artykułu będę stosował pewne subtelne rozróżnienie dla dwóch pozornie identycznych pojęć.

Kiedy będę pisał „mleko” – z zastosowaniem cudzysłowu – będę miał na myśli mleko pochodzące ze sklepu, czyli mleko komercyjne – poddane procesowi pasteryzacji lub tak zwanemu UHT.

Jeżeli natomiast będę pisał mleko – bez cudzysłowu – będzie to oznaczało, że mam na myśli świeże, surowe i pochodzące prosto od krowy mleko – najlepiej jeszcze takie ciepłe, bo z porannego udoju!

Pewnie zastanawiasz się, jaka jest różnica pomiędzy jednym rodzajem mleka a drugim.

Różnica jest kolosalna!

I to nie tylko w smaku…

Gdyby różnica występowała jedynie w smaku, to tak naprawdę nie byłoby czym się przejmować, a pisanie tego artykułu byłoby zwyczajną stratą czasu.

Tymczasem istnieje kilka znaczących kwestii, które należałoby objaśnić.

Stań się czytelnikiem bloga i odbierz e-booka

Przypadł Ci do gustu ten albo inny artykuł? Zachęcam więc do subskrypcji bloga Your Time.

Wystarczy, że podasz swój adres e-mail, a ja będę Ci przesyłał nowe artykuły publikowane na Your Time.

W ramach wdzięczności za subskrypcję wyślę Ci dodatkowo na maila e-book pt. 157 książek.

Znajdziesz w nim stworzoną przeze mnie unikalną listę 157 najlepszych książek, które naprawdę warto przeczytać.


„Mleko” ze sklepu

Ze sklepowym „mlekiem” jest jeden podstawowy problem.

Jest przetworzone – właściwie to powinienem napisać, że jest po podgrzaniu.

To, co napisałem powyżej, pewnie nic Tobie nie mówi?

„Mleko”, które prawie codziennie kupujesz w supermarkecie, zostało poddane jednemu z dwóch procesów – pasteryzacji lub procesowi UHT.

Pasteryzacja to proces polegający na podgrzaniu mleka w celu „zabicia” występujących w nim wszelakich drobnoustrojów oraz enzymów. Proste i zrozumiałe?

UHT natomiast to również proces polegający na podgrzaniu mleka, z tą różnicą, że w tym przypadku stosuje się znacznie większą temperaturę podgrzania.

Oba procesy stosuje się w celu sterylizacji mleka i w celu wydłużenia daty przydatności produktu do spożycia.

Z biznesowego punktu widzenia procesy te mają sens i są przydatne. Jak wygląda sytuacja ze zdrowotnego punktu widzenia?

Przemiana mleka w „mleko”

Jak pewnie doskonale zdajesz sobie sprawę, mleko to słodki płyn, na który składa się mieszanina wody, węglowodanów – laktozy – tłuszczów oraz białek – w tym kazeiny.

Mleko to jednak nie tylko wyżej wymienione makroskładniki, ale również bogactwo witamin i minerałów.

Pochodzące od krowy mleko to płyn bogaty w enzymy i drobnoustroje – których potrzebujemy.

Zarówno enzymy, jak i drobnoustroje zostają skutecznie „zamordowane” poprzez podgrzanie mleka do odpowiednio wysokiej temperatury. Jakie są tego skutki w praktyce?

Zauważ, że mleko jest dzisiaj postrzegane jako jedna z najczęściej uczulających substancji. Dlaczego tak jest?

Wiele mądrzejszych ode mnie osób twierdzi, że głównym powodem takiego stanu rzeczy jest poddawanie mleka podgrzaniu w procesie masowej produkcji „mleka”. Czy to prawda?

Nie wiem jak Ty, ale ja się z tym w pełni zgadzam!

Świeże mleko krowie, które nie zostało poddane żadnemu podgrzaniu to jedyny pokarm na ziemi, który nie wymaga od naszego organizmu żadnej energii do tego, by został prawidłowo strawiony – dowiedziałem się tego z wykładu Whole Body Health.

Jest tak, gdyż surowe mleko zawiera w sobie swoje własne enzymy oraz drobnoustroje wykonujące całą robotę trawienną – wyręczając tym samym nasz organizm.

W przypadku podgrzania mleka zamienia się ono w „mleko” – czyli w „martwy” płyn ze sporą zawartością cukru…

Po spożyciu „mleka” nasz organizm jest zmuszony dokonać przemiany i tak już ograniczonej liczby enzymów metabolicznych w enzymy trawienne, co jest bardzo pracochłonne – i przyśpiesza procesy starzenia.

Poza tym „mleko” jest potwornie trudnym do strawienia płynem w stosunku do prawdziwego mleka.

Alergia na „mleko”

To interesujące, ale podobno często się zdarza, że osoby, które są uczulone na „mleko”, nie wykazują reakcji alergicznych na mleko. Dlaczego?

Sądzę, że odpowiedź na każde tego typu pytanie jest ukryta w przebiegu procesu masowej produkcji „mleka”.

„Mleko” dostępne na sklepowych półkach to już nie mleko, ale wyrób mlecznopodobny – w sensie dosłownym.

Moim zdaniem powinno zakazać się nazywania „mleka” mlekiem.

Producent winien podawać na opakowaniu informację, że w wyniku przejścia procesu pasteryzacji lub UHT mleko zostało zamienione w „mleko”, stając się tym samym wyrobem mlecznopodobnym.

Ludzie natomiast myślą, że kupując w sklepie „mleko”, stają się nabywcami mleka – co jest totalną bzdurą.

Wyroby mlecznopodobne dostępne w sklepach to produkty, które nasz organizm niejednokrotnie postrzega jako bliżej niezidentyfikowaną substancję.

Śmiem twierdzić, że właśnie to jest powodem powstawania różnego rodzaju reakcji alergicznych na „mleko”.

Zamiana „mleka” w mleko?

Czy mleko poddane procesowi pasteryzacji jest totalnie bezużyteczne? Moim zdaniem tak, chyba że…

„Mleko” zostanie sfermentowane i zamienione na przykład w kefir. Jak tego dokonać?

Sprawa nie jest jakoś specjalnie skomplikowana.

Wystarczy zaopatrzyć się w tak zwane ziarna kefirowe, wrzucić je do pasteryzowanego mleka, odstawić miksturę na jakieś dwadzieścia cztery godziny i mamy gotowy kefir! Dlaczego mleko pasteryzowane jest do bani, a przerobione na kefir staje się nagle użyteczne?

Ponieważ dzięki ziarnom kefirowym „odżywa” w nim na nowo aktywność bakteryjno-enzymatyczna.

To taki mały cud, gdzie „mleko” zostaje zamienione w „żywy” produkt nabiałowy, jakim jest kefir.

Osobiście jeszcze nigdy nie próbowałem tego rozwiązania, bo nie musiałem. Co mam na myśli?

Jeżeli kupuję mleko, to pochodzi ono bezpośrednio z gospodarstwa i zostaje nabyte za pośrednictwem ludzi, którym ufam.

Mleko od gospodarza szybko kwaśnieje, co jest zrozumiałe, gdyż jest „żywe”.

Jeżeli chcę „dokarmić” swoją jelitową florę bakteryjną, wystarczy, że odstawię je na dwa lub trzy dni. Efekt?

Powstanie wspaniałe i pyszne zsiadłe mleko!

To bogaty w „dobre” bakterie produkt nabiałowy, który leczy jelita, dodaje energii, siły i witalności!

Kazeina A1 i kazeina A2

Czy słyszałeś kiedyś o tym, że istnieją dwa różne rodzaje surowego mleka? Chodzi o mleko z zawartością kazeiny A1 oraz mleko z zawartością kazeiny A2.

Mleko z zawartością kazeiny A1 to produkt będący wynikiem pewnej mutacji genetycznej.

Wielu specjalistów uważa, że ten typ mleka jest odpowiedzialny – podobnie jak pasteryzowane mleko – za powstawanie różnego rodzaju alergii.

Mleko z zawartością wyłącznie kazeiny A2 – A2/A2 – jest natomiast uważane za naturalną i nieuczulającą formę surowego mleka.

W niektórych państwach istnieją już nawet firmy, które specjalizują się w produkcji mleka bez zawartości „złowrogiej” kazeiny typu A1. Co o tym myślę?

Sam nie wiem…

Czasami się zastanawiam, ile w tym wszystkich jest prawdy, a ile zwykłego marketingu.

Z tego, co mi wiadomo, większość polskiego mleka zawiera niby szkodliwą wersję kazeiny typu A1.

Nie zauważyłem u siebie jednak żadnych objawów alergii na ten typ kazeiny – chyba że mleko ze źródeł, do jakich mam dostęp zawiera jakimś cudem wersję kazeiny typu A2.

Dowiedz się co nowego u mnie!

Czytelniku, artykuł, który właśnie czytasz, mógł być napisany dawno temu. Kto wie, może informacje w nim zawarte – a odnoszące się do mojej osoby – są już nieaktualne?

Jeżeli chcesz dowiedzieć się, jakie są moje obecne przekonania żywieniowe, co jem, a czego unikam, zachęcam do przeczytania tego specjalnego artykułu!

Mleko krowie – krótkie podsumowanie

Niniejszy artykuł miał Cię nieco zmusić do myślenia.

Dużo czasu minęło, zanim zrozumiałem wszystkie rzeczy, o których pisałem w tymże artykule.

Będąc weganinem, wciąż wierzyłem, że mleko to największe zło dla ludzkiego organizmu. Jak jest dzisiaj?

Uważam, że „mleko” to zło.

Natomiast mleko to napój, który wkomponowany w odpowiedniej ilości oraz formie – na przykład sfermentowanej – może znacznie poprawić jakość naszego zdrowia psychicznego i fizycznego.

Wierzę, że wszystkie problemy, o które posądza się dzisiaj wyroby nabiałowe, są faktycznie powodowane nie przez produkty nabiałowe, ale przez produkty nabiałowopodobne. Co mam na myśli?

Pisałem o tym już powyżej…

Mleko poddane procesowi UHT lub pasteryzacji to już dla mnie nie mleko, ale „mleko”.

To samo tyczy się innych pseudonabiałowych produktów wytworzonych na bazie podgrzanego mleka.

Pełnowartościowy produkt nabiałowy to taki, który został stworzony z „żywego” – bogatego w enzymy i dobroczynne bakterie – mleka.

Właściwie to istnieje tylko jeden produkt – z grupy produktów pseudonabiałowych – który jestem w stanie kupić i spożyć. Jaki?

Masło.

Robię to szczególnie wtedy, gdy nie mam dostępu do dobrej jakości surowego masła stworzonego na bazie surowego mleka.

Poznaj autora, poznaj blog

Trafiłeś na blog Your Time przypadkiem?

Jeżeli tak, zachęcam do zapoznania się ze stroną, na której znajdziesz kilka interesujących informacji o mnie.

Jeżeli natomiast po przeczytaniu jakiegoś artykułu chciałbyś się ze mną skontaktować, skorzystaj z formularza dostępnego na stronie kontakt.

Pełny spis treści bloga.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *