O autorze

Cześć!

Nazywam się Adrian Gostomski.

Jestem skrajnym minimalistą, który głęboko wierzy, że im mniej rzeczy posiadamy, tym mniej jesteśmy przez nie posiadani – jak napisał Nietzsche.

Uwielbiam książki.

Uwielbiam, to chyba jednak zbyt mało powiedziane…

Kocham je!

Pochłaniam książki w takim tempie, jakby ktoś mi płacił za każdy przeczytany pojedynczy wyraz w czytanej właśnie przez siebie książce. Skąd mi się to wzięło?

Trudno powiedzieć.

Śmiem jednak twierdzić, że to wszystko wina mojej starszej siostry Magdy, która czytała mi za młodu książki o śmiesznych zwierzętach.

Robiła to zawsze przed moją regularną, popołudniową drzemką małolata.

Uwielbiam pisać.

Zawsze lubiłem tworzyć w szkole wypracowania, opowiadania, rozprawki i inne cuda na kiju.

Te teksty zawierały w sobie sporo emocji.

Moim celem było bowiem wzbudzenie emocji w czytelniku.

Miałem łeb na karku i doskonale zdawałem sobie sprawę, że jeżeli wzruszę panią nauczycielkę od polskiego, dostanę znacznie wyższą ocenę.

Introwertyczny dietetyk

Z natury jestem raczej introwertyczny, ale uwielbiam analizować i obserwować ludzi – zabawne, oni nie mają o tym zielonego pojęcia…

To dziwne zboczenie wynika pewnie z mojego zamiłowania do psychologii jako nauki.

Człowiek to niesamowity zwierz – tak, napisałem zwierz – który ciągle mnie zaskakuje.

Psychologia pozwoliła mi trochę lepiej zrozumieć wszystkich ludzi, jacy mnie otaczają oraz – co znacznie ważniejsze – samego siebie.

Mam obsesję na punkcie tworzenia dla siebie najbardziej zoptymalizowanego – z punktu widzenia zdrowia – planu odżywiania i planu treningowego.

W swoim życiu miałem już okazję być: wszystkożercą, który pochłaniał ogromną ilość śmieciowego jedzenia – potrafiłem zjeść dwie ogromne pizze na jednym posiedzeniu.

Długoletnim wegetarianinem, długoletnim weganinem, kilkumiesięcznym witarianinem w wegańskiej wersji oraz…

Stuprocentowym mięsożercą – dieta znana pod nazwą „carnivore diet”.

Śmiało mogę napisać, że na temat żywienia i treningu wiem całkiem sporo z osobistej, wieloletniej praktyki.

Praktyki, nie teorii…

Ommm…

Gdybyś mnie zapytał, co miało największy wpływ na zmianę mojego życia, odpowiedziałbym bez wahania, że była to medytacja – książki, wybaczcie mi, proszę.

Medytuję nieprzerwanie od kilku lat.

Medytacja oczyszcza mój umysł i pozwala lepiej funkcjonować w ciągu dnia.

Daje mi dziwne i stosunkowo silne poczucie, że we Wszechświecie istnieje coś znacznie więcej, niż tylko ludzkie ciało i umysł, które – chcąc nie chcąc – każdego dnia coraz bardziej zbliżają się do uchwycenia za rękę tego, o czym ludzie niechętnie mówią, a co nazywamy śmiercią.

Blog – Your Time

Ten blog tworzę  dla Ciebie i dla siebie trochę też. Dlaczego?

Potrzeba osobistego wyrazu poprzez pisanie nakazuje mi tworzyć artykuły na blogu Your Time.

Zamierzam pisać, ponieważ chcę dzielić się własnymi przemyśleniami oraz doświadczeniami.

Chcę inspirować i szokować.

Chcę zaciekawiać i zmuszać leniwe umysły do refleksji. Czy mi się to uda?

Do cholery, nie wiem! Może Ty mi powiesz?

Nie, nie jestem naukowcem…

Aa… Wyjaśnijmy sobie coś dobrze?

Blog Your Time nie zastąpi Ci w żadnym razie fachowej opieki medycznej.

Jako autor tekstów zastrzegam sobie, że nie ponoszę żadnej odpowiedzialności, za jakiekolwiek szkody – natury fizycznej, psychicznej czy materialnej – będące wynikiem zastosowania w praktyce informacji zawartych w artykułach.

Wyciągane przeze mnie wnioski są często oparte na własnych doświadczeniach lub osobistych relacjach innych ludzi.

Nie na badaniach naukowych – miej tego świadomość.

Jeżeli więc szukasz naukowego bloga, chyba źle trafiłeś przyjacielu…

Napisz, jeśli tylko chcesz

Wylądowałeś na tej stronie przypadkiem?

Nie przejmuj się.

Etap pierwszy – najważniejszy – czyli poznanie autora bloga masz już za sobą.

Teraz możesz swobodnie przejść do etapu numer dwa, czyli do…

Czytania artykułów napisanych przeze mnie na blogu Your Time – sprawdź pełny spis treści bloga.

Jeżeli po przeczytaniu któregoś z artykułów będziesz miał do mnie pytania lub uwagi, skorzystaj z dostępnego na stronie „kontakt” formularza kontaktowego.

Chcąc nawiązać ze mną komercyjną współpracę, polecam zapoznanie się z zawartością strony „współpraca”.

Żyj swoim życiem i bądź zdrów przyjacielu,