Primal Diet – czyli czym jest i jak działa Pierwotna Dieta

Zajęło mi ponad dekadę – gdy piszę ten artykuł, jest 1 kwietnia 2019 roku – zanim natknąłem się na coś takiego jak „Pierwotna Dieta”.

Dzisiaj jestem już prawie pewny, że to najbardziej optymalne rozwiązanie żywieniowe, na jakie mogłem się we własnym życiu natknąć. Dlaczego?

Ponieważ po wdrożeniu zasad tej diety moje ciało dosłownie „odbiło w górę” niczym przetrącony przez wiatr kwiat, który podniósł się ostatecznie dzięki promieniom słońca i odpowiedniej dawce świeżych kropli deszczu.

Pisząc artykuł, postawiłem sobie za cel, by objaśnić, czym jest „Pierwotna Dieta”.

Prawdopodobnie nie będzie to doskonałe wyjaśnienie – jakiego być może oczekujesz.

Jej zasady postaram się opisać w sposób najprostszy, jak to tylko możliwe, a wszystkie wyciągnięte wnioski będą oparte na moim zrozumieniu pojęcia „Pierwotna Dieta”. To co, gotowy na poznanie interesującego sposobu żywienia, który odmienił moje życie?

„Pierwotna Dieta” – a kto ją w ogóle wymyślił?

Sposób odżywiania, jakim jest „Pierwotna Dieta”, poznałem na przełomie marca i lutego 2019 roku, czyli jakieś cztery miesiące po tym, jak zerwałem z weganizmem, przechodząc na „mięsną dietę” – więcej na ten temat pisałem w tym artykule.

Wszystko zaczęło się od przeczytania książki pod tytułem „We want to live”, którą napisał Aajonus Vonderplanitz – zmarł w 2013 roku. Kim był Aajonus?

To dość nietypowy gość, który w swoim życiu pokonał najstraszniejsze choroby – w tym autyzm.

Ludzie kojarzą go głównie z tego, że jadł dużo surowego mięsa – w tym mięsa sfermentowanego.

Nie wiem, czy można go nazwać twórcą „Pierwotnej Diety”, ponieważ on raczej nie wymyślił czegoś takiego, jak „Pierwotna Dieta”.

Zasady tego sposobu odżywiania istnieją na świecie od milionów lat, tylko zostały po prostu przykryte pod grubą warstwą kurzu tego, co nowe i modne, ale niekoniecznie zdrowe i zgodne z naturą.

Mogę jednak z całą pewnością napisać, że Aajonus należał do ludzi, którzy rozwijali i propagowali pojęcie „Pierwotnej Diety”.

Stań się czytelnikiem bloga i odbierz e-booka

Przypadł Ci do gustu ten albo inny artykuł? Zachęcam więc do subskrypcji bloga Your Time.

Wystarczy, że podasz swój adres e-mail, a ja będę Ci przesyłał nowe artykuły publikowane na Your Time.

W ramach wdzięczności za subskrypcję wyślę Ci dodatkowo na maila e-book pt. 157 książek.

Znajdziesz w nim stworzoną przeze mnie unikalną listę 157 najlepszych książek, które naprawdę warto przeczytać.


Trzy podobne diety – porównanie

Wyróżniamy wiele różnego rodzaju diet.

Gdybym miał wybrać moim zdaniem trzy najbardziej podobne do „Pierwotnej Diety”, napisałbym, że są to:

Dlaczego wybrałem akurat trzy powyższe diety? Z prostego powodu.

W paleo diecie występują produkty pochodzenia zwierzęcego, a jej wyznawcy namawiają, by w diecie dominowały dobrej jakości tłuszcze.

Mięsna dieta jest oparta tylko i wyłącznie na produktach pochodzenia zwierzęcego i jej zwolennicy również namawiają, żeby to dobrej jakości tłuszcze zwierzęce stanowiły w niej większość podaży kalorycznej.

Dieta ketogeniczna natomiast ma jedną prostą zasadę – tłuszcze powinny w niej stanowić minimum 60% podaży kalorycznej.

Dieta ketogeniczna różni się od dwóch poprzednich właściwie tylko tym, że mogą, ale wcale nie muszą występować w niej produkty pochodzenia zwierzęcego.

Zwolennicy każdej z trzech wymienionych powyżej diet nie przywiązują też zbytnio wagi do formy spożywanego przez siebie pokarmu. Co mam na myśli?

Obróbka termiczna = toksyny

„Pierwotną Dietę” wyróżnia konkretna cecha. Jaka?

Nie dopuszcza ona spożywania przetworzonych termicznie pokarmów. Dlaczego?

Ponieważ pokarm ugotowany to pokarm, który zmienił swoją strukturę chemiczną.

Głównym założeniem „Pierwotnej Diety” jest to, by spożywać wyłącznie „żywe” to jest surowe jedzenie. Co mam na myśli?

Weźmy takie masło.

Masło może być wyprodukowane z mleka pasteryzowanego lub z mleka niepasteryzowanego.

Pasteryzacja to proces polegający na podgrzaniu mleka do wysokiej temperatury w celu zabicia występujących w nim – dobroczynnych! – enzymów i bakterii. Skutek?

Masło oraz inne wyroby nabiałowe stworzone na bazie pasteryzowanego mleka są „martwymi” produktami spożywczymi, które sieją w organizmie więcej złego, niż dobrego.

To samo tyczy się innych produktów takich jak mięso, czy miód.

Obróbka termiczna pokarmu zmienia kształt i rozmiar cząsteczek, co sprawia, że po spożyciu takiego rodzaju pożywienia dochodzi w organizmie do biochemicznego zamieszania. Skutek?

Akumulacja toksyn. Kolejny skutek?

Powstawanie chorób.

Surowe jedzenie jest dobre?

Szczerze mówiąc, nie miałem szczególnych oporów, by zacząć jeść surowe mięso – żadnych!

Jakoś wewnętrznie czułem „w kościach”, że to podejście jest dobre.

Nie bałem się bakterii i pasożytów, przed którymi ludzie trzęsą portkami. Dlaczego?

Aajonus w swojej książce bardzo dokładnie objaśnia tę kwestię.

Teraz nie czas i miejsce, aby to opisywać…

W każdym razie muszę się Tobie przyznać, że zakochałem się w surowej wołowinie.

Szczerze mówiąc, nie ciągnie mnie już nawet do ugotowanego w żaden sposób mięsa.

Moja własna wersja „Pierwotnej Diety” opiera się na spożywaniu w głównej mierze surowego tłuszczu. Źródło?

Jajka, surowe masło, awokado, mięso, ryby.

I na tym w sumie koniec.

Dopuszczam jeszcze ewentualnie wyroby takie jak śmietana z surowego mleka oraz śmietana ze świeżego miąższu kokosa.

Głównym źródłem protein natomiast stanowi dla mnie surowe mięcho i surowe ryby. Jakie mięso jadam najczęściej?

Na razie wybieram wołowinę – wynika to z dwóch istotnych powodów.

Po pierwsze, na chwilę obecną konstytucja mojego ciała jest niedoborowa, a w takich przypadkach to właśnie czerwone mięso pomaga najlepiej odbudować zdrowe ciało.

Po drugie, uważam mięso wołowe za mięso lepszej jakości od dostępnego na polskim rynku mięsa białego – i to nawet w przypadku, gdy pochodzi ono z supermarketu.

Trudno o dobre produkty

Wbrew pozorom bycie na „Pierwotnej Diecie” wcale nie musi być drogie.

Oczywiście idealnie by było, gdybyś zaopatrywał się wyłącznie w dzikie ryby oraz mięso wołowe typu grass-fed, grass-finished – mięso od krów karmionych trawą przez całe życie.

Nie wszyscy mają jednak dostęp do dobrej jakości mięsa, a nawet jeżeli mają, to nie mają pieniędzy, by każdego dnia zaopatrywać się w mieloną wołowinę lub steki rib-eye typu grass-fed, grass-finished.

Sprawa wydaje się nieco prostsza z produktami takimi jak jajka, czy nabiał – szczególnie jeżeli mieszkasz na wsi lub blisko wsi.

Produkty tego typu nie są zwykle dużo droższe od tych dostępnych w sklepach.

Jedynym problemem może się okazać ich dostępność lub/oraz jakość.

Dotyczy to szczególnie produktów nabiałowych typu masło – napisałem na ten temat obszerny artykuł.

Osobiście jestem zdania, że można znaleźć przysłowiowy złoty środek tworząc tanie menu zgodne z zasadami „Pierwotnej Diety”.

W mięso zaopatruję się zwykle w konwencjonalnych sklepach, jeżeli chodzi natomiast o wyroby nabiałowe – masło – i jajka, zawarłem całkiem udane relacje z rzetelnymi gospodarzami, którzy dostarczają mi tego typu świetnej jakości produkty.

A warzywa i owoce?

„Pierwotna Dieta” uważa warzywa i owoce za mało istotne…

Jeżeli spożywam owoce, to jedynie w celu poprawy trawienia i przyswajania białek oraz tłuszczy – na przykład bogate w enzymy ananas i papaja.

Jem owoce sporadycznie i w bardzo małych ilościach, 1 – 2 razy dziennie. Co z warzywami?

Nie znajdziesz ich w mojej diecie.

Podobnie zresztą jak błonnika.

„Pierwotna Dieta” dopuszcza spożywanie warzyw – w sumie to bardziej soków z warzyw, w celu uzupełnienia minerałów, dostarczenia trochę węglowodanów i nawodnienia organizmu.

Przykładem jest wypicie rano soku z selera naciowego lub z ogórka.

Baza „Pierwotnej Diety”

Po przeczytaniu książki Aajonusa podjąłem decyzję o oparciu mojej diety na produktach, które wymieniłem już powyżej, czyli:

  • mięso – głównie wołowina,
  • ryby – unikam tych z masowej hodowli,
  • jaja – najlepiej od gospodarza lub z hodowli ekologicznej,
  • masło – swojskie i niemrożone,
  • awokado,
  • śmietana – z mleka niepasteryzowanego,
  • śmietana kokosowa,
  • niepodgrzewany miód – kupuj tylko niepodgrzewany,
  • podroby zwierzęce – pochodzące z wiarygodnego i zaufanego źródła.

To wszystko!

Na bazie tych produktów tworzę swoje posiłki.

W ciągu dnia jem jeden lub maksymalnie dwa posiłki. Co potem?

Stosuję metodę postu przerywanego, którego wartości minimalne oscylują w zakresie 16/8 – 16 godzin postu / 8 godzin to czas na jedzenie.

Tłuszcz stanowi dominujący makroskładnik.

Spokojnie mogę więc napisać, że moja osobista wersja „Pierwotnej Diety” została wsparta zasadami pochodzącymi z klasycznej diety ketogenicznej. Jak się czuję?

Możesz mi wierzyć, że świetnie, chociaż…

Dojście do tego miejsca nie było łatwe.

Wiele testów, wiele prób i wiele błędów, za które musiałem zapłacić odpowiednio wysoką cenę…

Dowiedz się co nowego u mnie!

Czytelniku, artykuł, który właśnie czytasz, mógł być napisany dawno temu. Kto wie, może informacje w nim zawarte – a odnoszące się do mojej osoby – są już nieaktualne?

Jeżeli chcesz dowiedzieć się, jakie są moje obecne przekonania żywieniowe, co jem, a czego unikam, zachęcam do przeczytania tego specjalnego artykułu!

Czy „Pierwotna Dieta” jest dla wszystkich?

Nie mnie to oceniać.

Jestem urodzonym eksploratorem świata żywieniowego.

Nie tylko piszę o jedzeniu, ale również testuję informacje i wiedzę w praktyce. Jakie znaczenie miałoby bowiem pisanie bloga jedynie na podstawie przeczytanych książek, czy badań naukowych?

Mój blog nie ma się opierać na wynikach badań naukowych – które bywają mi jednak pomocne.

Ma się opierać na moich własnych doświadczeniach. Dlaczego?

Ponieważ badania naukowe to jedno.

To, jak zadziałają pewne zasady dietetyczne w praktyce, to już natomiast zupełnie inna kwestia.

Dopóki czegoś nie sprawdzę, nie mogę tego polecić, a nawet jeżeli sprawdzę, to też nie mogę tego polecić. Dlaczego?

Ponieważ dietetyka jest trochę jak medycyna – tutaj nigdy nic nie wiadomo na pewno.

Coś, co może działać w moim przypadku, wcale nie musi zadziałać tak samo w Twoim.

Wręcz przeciwnie – może Ci zaszkodzić.

Moja relacja na blogu ma być dla Ciebie jedynie pewnego rodzaju drogowskazem na temat tego, co potencjalnego może się wydarzyć, jeżeli zdecydowałbyś się na spróbowanie konkretnego rozwiązania dietetycznego.

I tak jednak musisz zachować w odbiorze spory dystans, nawet jeżeli ja wydaję się w swojej relacji niesamowicie wiarygodny i rzetelny.

Jeżeli interesuje Cię temat „Pierwotnej Diety”, pierwsze co polecam, abyś zrobił, to przeczytanie dwóch ważnych książek Aajonusa.

„We want to live” oraz „The recipe for living without disease”. Co potem?

Sam zdecyduj przyjacielu…

Powodzenia!

Poznaj autora, poznaj blog

Trafiłeś na blog Your Time przypadkiem?

Jeżeli tak, zachęcam do zapoznania się ze stroną, na której znajdziesz kilka interesujących informacji o mnie.

Jeżeli natomiast po przeczytaniu jakiegoś artykułu chciałbyś się ze mną skontaktować, skorzystaj z formularza dostępnego na stronie kontakt.

Pełny spis treści bloga.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *