#005 ZC – Przesadne dbanie o zdrowie – czyli gdzie leży zdrowa granica w dbaniu o siebie

Kurczę, jak to się dzieje, że jedni dbają mocno i zaciekle o swoje zdrowie, a inni mają je totalnie w nosie?

Jednych obchodzi ono bardziej – czasami aż zbyt bardzo, czego dotyczy artykuł – drugich natomiast w ogóle nie interesuje, co wkładają do swoich ust.

W ostatnim czasie coraz częściej się zastanawiam, od czego to w ogóle zależy.

Sądzę, że na podstawie obserwacji siebie oraz innych jestem w stanie wyciągnąć kilka wniosków. Czy trafnych?

Nie wiem, sam ocenisz…

Wydaje mi się, że coś w tym wszystkim będzie na rzeczy.

Zaczynajmy!

Przesadne dbanie o zdrowie – a teraz poznaj, szanowną Panią Ortoreksję

Przygotowując się do napisania artykułu, zacząłem nieco szperać w internecie.

Natknąłem się dosyć szybko na stosunkowo zagadkowe pojęcie „ortoreksja”. Co to za dziwadło?

To nazwa choroby, która polega na przesadnym dbaniu o własne zdrowie – a konkretniej na obsesyjnym kontrolowaniu spożywanego przez siebie pokarmu.

W sumie to nawet nie wiedziałem, jak sklasyfikować tę chorobę – fizyczna czy mentalna? – ale po przeczytaniu pewnego artykułu doszedłem do wniosku, że to rodzaj choroby mentalnej.

Tak jest przynajmniej na początku… Dlaczego?

Ponieważ wszystko zaczyna się w głowie.

Najpierw przejmujesz się zbytnio odżywianiem.

Dążysz nieustannie do perfekcji, eliminując kolejne i kolejne produkty spożywcze.

Po pewnym czasie z tych, które przeszły jakimś cudem Twoją super twardą selekcję zostaje w diecie już zaledwie kilka.

Na poziomie mentalnym czujesz, że masz pełną kontrolę nad własnym zdrowiem i życiem.

W rzeczywistości jednak tracisz stopniowo kontrolę zarówno nad jednym, jak i drugim.

Tak, jak wspomniałem powyżej, początkowo choroba ta objawia się na poziomie mentalnym.

Później wszystko przelewa się na sferę fizyczną. Dlaczego?

Ponieważ niedobór składników odżywczych musi w końcu prowadzić do choroby natury fizycznej – pogłębiając przy tym istniejące lub tworząc zupełnie nowe deficyty mentalne.

A gdy choruje umysł i ciało, trudno mówić o budowaniu udanego życia prywatnego lub/oraz zawodowego.

Stań się czytelnikiem bloga i odbierz e-booka

Przypadł Ci do gustu ten albo inny artykuł? Zachęcam więc do subskrypcji bloga Your Time.

Wystarczy, że podasz swój adres e-mail, a ja będę Ci przesyłał nowe artykuły publikowane na Your Time.

W ramach wdzięczności za subskrypcję wyślę Ci dodatkowo na maila e-book pt. 157 książek.

Znajdziesz w nim stworzoną przeze mnie unikalną listę 157 najlepszych książek, które naprawdę warto przeczytać.


Dbasz o siebie czy nie?

Jeszcze jakiś czas temu chyba mogłem siebie spokojnie nazwać ortorektykiem.

Zachowywałem się dokładnie tak samo, jak zostało to opisane w różnych dostępnych na ten temat w internecie artykułach.

Może nigdy nie można mnie było nazwać „perfekcyjną panią domu”, ale „perfekcyjnym panem diety”? To już inna kwestia!

Wszystkie posiłki spożywałem w równych odstępach czasowych.

Miałem „idealnie” dobraną suplementację – tak mi się przynajmniej wydawało.

Omijałem wszystko, co uznawałem za śmieciowe jedzenie.

Obsesyjne pilnowałem, by nie zjeść czegoś niezdrowego.

Założę się, że po przeczytaniu powyższych punktów stwierdziłeś, iż zachowywałem się całkiem racjonalnie – wręcz wzorowo.

I rzeczywiście tak było!

Uważam jednak, że w tym całym dążeniu do zdrowia przekroczyłem pewną bardzo cienką i ledwie zauważalną gołym okiem granicę.

Tę granicę codziennie przekraczają osoby dysponujące pewnymi specyficznymi predyspozycjami na poziomie psychologicznym.

Osoby te w ciągu swojego życia miały niejednokrotnie okazję doświadczyć konkretnych wydarzeń.

To my – otoczeni przez choroby

Wbrew pozorom, ludzie przesadnie dbający o swoje zdrowie tworzą całkiem liczną grupę.

To często ci, którzy:

  • chętnie narzekają na koncerny farmaceutyczne, lekarzy i całą służbę zdrowia;
  • nieustannie krytykują korporacje produkujące żywność, która w ich przekonaniu jest niezdrowa;
  • stawiają prawidłowe żywienie w centrum swojego życia;
  • w przeszłości dużo chorowali lub żyli w środowisku, w którym choroby różnego kalibru nie były rzadkością.

Skupmy się teraz przez chwilę na ostatnim punkcie.

Uważam, że jedną z głównych przyczyn, dlaczego ktoś zaczyna przesadnie dbać o własne zdrowie, jest właśnie ten podpunkt.

Mówią, że potrzeba jest matką innowacyjności i wymusza na jednostce konkretne działania.

Prawda!

Ktoś, kto nigdy nie chorował i wychowywał się w zdrowej „jak rydz” rodzinie, z małym prawdopodobieństwem będzie się przesadnie skupiał na własnym zdrowiu. Dlaczego?

Ponieważ taka osoba nigdy jeszcze nie miała okazji na własnej skórze doświadczyć, co to znaczy utracić zdrowie.

Przeciwieństwo stanowi natomiast osoba, która wychowywała się w rodzinie, gdzie poważne choroby były na porządku dziennym lub ona sama doświadczyła jakiejś ciężkiej, przewlekłej choroby.

W takiej osobie rodzi się naturalna potrzeba budowania perfekcyjnego zdrowia, co może w okresie długoterminowym prowadzić do skrzywienia – a mówiąc zwyczajnie po ludzku, do obsesji.

Tutaj znajdziesz podcast „Zrozumieć Ciało”

Załączony do artykułu podcast oraz inne epizody znajdziesz w serwisach takich jak:

To obsesja czyni mistrzem

Jeżeli myślisz, jak większa część społeczeństwa, pewnie postrzegasz obsesję jako coś złego. Zgadłem?

Tymczasem sprawa nie jest w tym przypadku wcale taka prosta. Dlaczego?

Ludzie, którzy są dzisiaj podziwiani i osiągnęli w swoim życiu wielkie rzeczy, byli bardzo często zdominowani przez swoją obsesję na punkcie „czegoś”.

Prawda jest taka, że aby stać się mistrzem w jakiejś grze trzeba mieć obsesję na punkcie realizacji jej reguł.

Tylko wtedy dana osoba będzie gotowa systematycznie wkładać w szlifowanie swoich umiejętności kolejne godziny dodatkowej pracy.

Powyższa zasada dotyczy właściwie każdej dziedziny życia.

Sprawdza się tak samo w sporcie, jak i w budowaniu kariery zawodowej.

No i sprawdza się oczywiście również w…

Dbaniu o zdrowie!

Z jednej strony możemy nazywać przesadnie dbających o zdrowie ortorektykami, z drugiej jednak ci sami ortorektycy to często ludzie, którzy osiągnęli – lub niedługo osiągną – mistrzowski poziom w zakresie dbania o ciało fizyczne.

To ludzie, którzy doskonale orientują się na temat żywienia.

Są oczytani i gotowi kwestionować argumenty nawet największych autorytetów z dziedziny medycyny.

Do tego biorą pełną odpowiedzialność za własne zdrowie.

Nieustannie „kopią”, chcą wiedzieć więcej, bo mają silną wewnętrzną potrzebę, by dążyć do „czucia się dobrze”.

Myślą, że mogą żyć wiecznie – co jest absurdalne, bo wszyscy kiedyś na coś umrzemy.

Przesadne dbanie o zdrowie – potencjalne zagrożenia

Jak więc widzisz, to, co niektórzy nazywają ortoreksją, ma dwie strony medalu – jasną i nieco mroczną.

Niektórzy mogą postrzegać całe zagadnienie przesadnego dbania o zdrowie wyłącznie jako głupią jednostkę chorobową, inni natomiast mogą dostrzec w tym wartość.

Te zdrowotne „ciągoty” mogą być pozytywne, dopóki trzymamy je na smyczy.

Jeżeli zbytnio im „popuścimy” smyczy, możemy się wpakować w niezłe bagno.

Chyba największym potencjalnym zagrożeniem jest to, że dana osoba zacznie zbytnio łączyć aspekty zdrowotne – związane z odżywianiem – z życiem prywatnym i zawodowym. Czy warto zrywać z kimś przyjaźń tylko dlatego, że ta osoba odżywia się naszym zdaniem niezdrowo?

Oczywiście, że nie…

Dbanie o zdrowie jest w porządku, dopóki potrafimy odseparować od siebie różne sfery ludzkiego życia.

Żywienie jest bez wątpienia ważnym elementem, ale nie jedynym ważnym.

Powinniśmy poświęcać odżywianiu tylko tyle uwagi, ile potrzeba.

Ni grama mniej, ni grama więcej.

„Zrozumieć Ciało” na YouTube

Plusy przesadnego dbania o zdrowie

Przesadne dbanie o zdrowie ma oczywiście również swoje plusy – o których już pisałem powyżej.

Pamiętaj, że nasze największe demony mogą stać się naszymi najlepszymi aniołami, jeżeli tylko dobrze pokierujemy całym tym procesem wewnętrznej transformacji. Co mam na myśli?

Zauważ, że osoba dbająca przesadnie o swoje zdrowie dysponuje silną potrzebą unikania chorób. Zgadza się?

Ta potrzeba natomiast zmusza ją do tego, by drążyła nieustannie temat zdrowia.

Zapoznaje się więc ona z najnowszymi badaniami naukowymi, śledzi newsy na temat żywienia i testuje na sobie w praktyce różne rozwiązania żywieniowe.

Większość z tych czynności dokonuje pod wpływem swojego strachu – przed śmiercią rzecz jasna.

Odpowiedz mi teraz na pytanie: ale jakie to ma znaczenie?

Ważniejsze jest, że dana osoba zyskuje po pewnym czasie ponadprzeciętną wiedzę i umiejętności w zakresie dbania o zdrowie.

Ba!

Wiedzę tę może ona zacząć wykorzystywać nie tylko w celach czysto egoistycznych – czyli wyłącznie dla dobra własnego ciała.

Przecież taka osoba można stać się na przykład dietetykiem – albo prowadzić prywatną praktykę lekarską – wspierając zdrowie swoich klientów/pacjentów.

Genialnie!

Znajdź złoty środek

Zbytnie zapędy do dbania o własne zdrowie to rodzaj energii.

To od nas zależy, co z tą energią uczynimy.

Każde narzędzie możemy wykorzystać w dobrym lub niecnym celu – młotkiem możesz wbić gwoździa i skrzywdzić drugiego człowieka.

Powyżej opisany przykład – ze staniem się dietetykiem bądź lekarzem – jest tylko jedną z wielu możliwości ukierunkowania energii przesadnego dbania o własne zdrowie.

Uważam, że raczej nie powinno się próbować całkowicie zwalczyć tendencji do przesadnego dbania o zdrowie. Dlaczego?

Ponieważ jeżeli dobrze się to wszystko rozegra i rzeczywiście będzie się potrafiło utrzymać swoje „ciągoty” na krótkiej smyczy, istnieje szansa, że uzyskamy dzięki temu więcej korzyści niż strat.

To jednak wyłącznie moja subiektywna opinia…

Ups… Zapaliła się czerwona lampka

Jak trzymać na smyczy swoje mentalne „ciągoty”? To temat na osobny artykuł…

Mam jednak pewien sposób, który mi osobiście bardzo pomaga skrócić łańcuch swoim zapędom.

Zauważ, że za tym całym przesadnym dbaniem o własne zdrowie kryje się lęk. Przed czym?

Przed śmiercią – całość jest podszyta tym lękiem.

Ludzie, którzy przesadnie dbają o swoje zdrowie, trochę desperacko uciekają przed śmiercią i doświadczaniem bólu na poziomie emocjonalnym oraz fizycznym.

Ich cel jest trochę jak z bajki wyjęty.

Chcą żyć długo i szczęśliwe.

A skoro jesteśmy przy długowieczności, to… Znasz Warrena Buffetta?

To jeden z najbogatszych ludzi na naszej planecie. Wiesz, ile ma lat?

Na dzień pisania tego artykułu Buffett ma 88 lat – gdy piszę artykuł, jest 21 kwietnia 2019 roku. Czy możemy go nazwać osobą długowieczną?

No pewnie!

Dożyć do jego wieku to piękna sprawa.

Poza tym warto dodać, że Buffett jest wciąż sprawny, aktywny zawodowo i ma niesamowicie ostry umysł – oj nawet bardzo ostry.

Teraz trochę z innej beczki. Wiesz, jak wygląda jego dieta?

Buffett przez całe życie stołuje się w McDonald’s i pije dużo znanego i obficie słodzonego napoju o czarnym kolorze… Dlaczego o tym piszę?

Gdy czuję, że przeginam z dbaniem o zdrowie, przypominam sobie, że istnieje ktoś taki, jak Warren Buffett – długowieczny, szczęśliwy i spełniony człowiek sukcesu, który od zawsze olewa aspekty związane ze zdrowym odżywianiem.

Oczywiście mnóstwo czynników mogło wpłynąć na to, dlaczego hamburgery z McDonald’s go jeszcze nie zabiły.

To jednak mało istotne…

Najważniejszy jest dla mnie fakt, że przywołanie na myśl postawy tego zdroworozsądkowego mężczyzny pozwala mi trzymać na odpowiednio długiej smyczy zdrowotne obsesje.

Dowiedz się co nowego u mnie!

Czytelniku, artykuł, który właśnie czytasz, mógł być napisany dawno temu. Kto wie, może informacje w nim zawarte – a odnoszące się do mojej osoby – są już nieaktualne?

Jeżeli chcesz dowiedzieć się, jakie są moje obecne przekonania żywieniowe, co jem, a czego unikam, zachęcam do przeczytania tego specjalnego artykułu!

Wrzuć na luz… Przecież wszyscy kiedyś umrzemy

Inną kwestią, która pomaga mi się rozluźnić, jest pamięć o mojej własnej śmierci.

Umrzemy…

Ja, Ty, oni wszyscy…

Wszyscy zostaniemy kiedyś zakopani w ziemi z robakami albo spaleni obracając się w proch, który zostanie następnie rozsypany na szczycie Himalajów – tak z ciekawości, co byś wolał, robaki czy Himalaje?

Pamięć o swojej własnej śmierci jest trochę jak taki magiczny przycisk.

Zielony przycisk z napisem „MIND RESET”.

Po jego naciśnięciu – czyli po przypomnieniu sobie o własnej śmierci – umysł zostaje skutecznie oczyszczony ze wszystkiego, co zbędne i niepotrzebne.

Pamięć o śmierci przypomina o tym, co w życiu naprawdę ważne.

Pamiętaj więc o swojej śmierci…

Poznaj autora, poznaj blog

Trafiłeś na blog Your Time przypadkiem?

Jeżeli tak, zachęcam do zapoznania się ze stroną, na której znajdziesz kilka interesujących informacji o mnie.

Jeżeli natomiast po przeczytaniu jakiegoś artykułu chciałbyś się ze mną skontaktować, skorzystaj z formularza dostępnego na stronie kontakt.

Pełny spis treści bloga.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *