Smoothie – jak zrobić naturalny koktajl z produktów zwierzęcych

Jeżeli słyszysz słowo: „smoothie”, pewnie myślisz sobie z automatu: „słodkie owoce”, czyli nie odbiegasz zbytnio tym samym od przeciętnego człowieka.

W niniejszym artykule podsunę Ci przepis na zrobienie naturalnego i niesamowicie odżywczego smoothie z produktów zwierzęcych. Zaskoczony?

Ludzie przyzwyczaili się, że ich smoothie musi mieć zielony albo inny intensywny kolor świadczący, że zostało ono zrobione z warzyw lub owoców.

Udowodnię Ci, że można zrobić bardziej odżywcze i lepiej przyswajalne smoothie na bazie wyłącznie produktów zwierzęcych.

Obiecuję, że przepis będzie banalnie prosty, a przyrządzenie koktajlu zajmie Ci w sumie jakieś 5 minut.

Zanim jednak poznasz przepis na pyszny i słodki koktajl z produktów zwierzęcych, kilka słów wyjaśnień na temat tego, skąd mi w ogóle przyszedł do głowy pomysł na coś takiego, jak „zwierzęce smoothie”.

No to go, go, go!

Smoothie a sok – to nie to samo

Na wstępie wyjaśnię pojęcie „smoothie”, które będzie przejawiało się w tym artykule stosunkowo często.

Smoothie do dla mnie koktajl o w miarę gęstej konsystencji – co nie musi być regułą – który został stworzony przy pomocy blendera. Co mam na myśli?

Chodzi o to, że wrzucamy po prostu do pojemnika składniki, z których chcemy „ukręcić” nasze smoothie i blendujemy.

Smoothie stworzone przy pomocy blendera to nie to samo, co wyciśnięty za pomocą wyciskarki sok. Dlaczego?

Zawsze wtedy, gdy używamy blendera, mielimy na drobną kremową masę cały produkt.

Nic się nie marnuje.

Jeżeli bierzemy owoc lub warzywo oznacza to, że smoothie będzie się składało nie tylko z soku zawartego w danym produkcie, ale również błonnika występującego w warzywie bądź owocu.

Sok natomiast to zupełnie inna bajka.

Gdy używamy wyciskarki, cały błonnik wędruje do sektora „odpadów” wyciskarki, a do podstawionego od frontu pojemnika leje się świeżo wyciśnięty sok.

Mój artykuł jest o smoothie – użyjemy więc blendera.

Nie o sokach.

Stań się czytelnikiem bloga i odbierz e-booka

Przypadł Ci do gustu ten albo inny artykuł? Zachęcam więc do subskrypcji bloga Your Time.

Wystarczy, że podasz swój adres e-mail, a ja będę Ci przesyłał nowe artykuły publikowane na Your Time.

W ramach wdzięczności za subskrypcję wyślę Ci dodatkowo na maila e-book pt. 157 książek.

Znajdziesz w nim stworzoną przeze mnie unikalną listę 157 najlepszych książek, które naprawdę warto przeczytać.


Oszalałeś? Ale dlaczego z produktów zwierzęcych?

Pewnie nasuwa Ci się na myśl pytanie, co mnie cholera w ogóle podkusiło, by przyrządzić sobie smoothie na bazie produktów zwierzęcych?

Wszystko zaczęło się jakieś pół roku temu, gdy zerwałem ostatecznie z weganizmem – pisząc ten artykuł mamy 28 marca 2019 roku. Co się wtedy wydarzyło?

Na nowo włączyłem do swojej diety produkty pochodzenia zwierzęcego, gdyż zauważyłem, że weganizm zasiał całkiem niezłe zniszczenia w moim organizmie.

Musiałem nabyć całkowicie nową wiedzę na temat odżywiania z wykorzystaniem produktów pochodzenia zwierzęcego – co też uczyniłem.

Po koniec tego intensywnego procesu edukacyjnego trafiłem na książkę pod tytułem „We want to live” – napisał ją Aajonus Vonderplanitz.

To właśnie w tej książce znalazłem przepis, który dosłownie za moment Tobie przedstawię.

Podczas trwania procesu „zwierzęcej edukacji” przeczytałem również inną książkę pod tytułem „Roślinne kłamstwo” – napisał ją Steven Gundry.

Ta książka uświadomiła mi z ogromną mocą, że rośliny też żyją i…

Wcale nie chcą być zjadane!

Zjedz nas, a pożałujesz!

Mówi się o tym, jakie to rośliny są wartościowe i ile to zawierają one super składników odżywczych.

Wszyscy przyjęli już za niepodważalny fakt, że warzywa i owoce były, są i będą na zawsze należały do grupy zdrowych pokarmów. Czy to prawda?

Mówią, że w każdej plotce istnieje ziarno prawdy…

Gundry w swojej książce pokazał mi jednak rośliny trochę z innej, bardziej mrocznej perspektywy. Co mam na myśli?

Oprócz tego, że w niektórych roślinach rzeczywiście możemy znaleźć wartościowe składniki odżywcze, możemy w nich również znaleźć substancje potencjalnie szkodliwe dla zwierzęcia – w tym dla człowieka – które zdecyduje się daną roślinę skonsumować.

Chodzi o tak zwane lektyny.

Rośliny żyją i chcą się rozmnażać!

To niepodważalny fakt oparty na teorii przetrwania genu.

Jeżeli natomiast mają się rozmnażać, nie mogą sobie pozwolić, by byle zwierz je konsumował, co jest równoznaczne z końcem żywota danej rośliny.

Zabawne, ale już bardzo dawno temu czytałem książkę Richarda Dawkinsa pod tytułem „Samolubny gen” i pomimo informacji w niej zawartych nie skojarzyłem pewnych faktów, o których piszę Ci teraz w artykule.

Coraz więcej wskazuje na to, że spora ilość produktów pochodzenia roślinnego wywołuje nieprzyjemne dolegliwości chorobowe.

Ludzie mają problemy trawienne, problemy skórne, wzdęte brzuchy, zaparcia i wiele innych nieciekawych objawów. Przyczyna problemu?

Ha!

Często po odstawieniu warzyw nagle się okazuje, że wszystkie wyżej wymienione objawy ustępują. Przypadek?

Koniec wzdęć

Jako weganin nieustannie chodziłem z brzuchem jak bania.

Nie przejmowałem się tym jednak.

Przecież byłem weganinem i stosowałem „najzdrowszą” na świecie dietę opartą w głównej mierze na ziarnach zbóż, warzywach i owocach – pieprzyć tę piramidę, powinna być całkowicie obrócona!

Oj, jak bardzo się wtedy myliłem…

Gdy zerwałem swój głęboki romans z weganizmem i przeszedłem na tak zwaną „mięsną dietę”, natychmiast zapomniałem, co to wzdęty brzuch i zaparcia.

Problemy trawienne nagle zniknęły, jak ręką odjął.

To był dla mnie niepodważalny dowód, że może i warzywa zawierają w sobie wartościowe składniki odżywcze, ale zawierają również antyodżywcze składniki odżywcze. Wniosek?

Te antyodżywcze substancje mogą uniemożliwiać wchłanianie tego, co w roślinie dobre bądź rabować ludzki organizm z zapasów składników odżywczych, jakie ten zdążył zgromadzić.

Raz na zawsze zdałem też sobie sprawę, że wysokiej jakości i najłatwiej przyswajalne składniki odżywcze znajdziemy w produktach odzwierzęcych typu:

Jaja do smoothie – główny i najważniejszy składnik

Znasz moją motywację i przyczyny, dlaczego przestawiłem się z roślinnego smoothie, na zwierzęce.

Zbliżamy się wielkimi krokami do części głównej artykułu, czyli do „niesamowicie skomplikowanego” przepisu na zwierzęce smoothie.

Głównym składnikiem mojego kochanego smoothie są surowe i całe jaja. Dlaczego jaja?

Założę się, że słowo smoothie kojarzy się Tobie z bombą witaminową w postaci płynnej lub półpłynnej – i dobrze!

A skoro tak, to w przypadku sporządzenia smoothie zwierzęcego nie może być inaczej.

Jajka natomiast to chyba najbardziej skoncentrowane źródło wartościowych składników odżywczych.

Pamiętam, jak jedna z moich sióstr zapytała mnie swego czasu:

— Adrian, co takiego dobrego jest w jajkach?

Odpowiedziałem jej wtedy:

— W jajach znajdziesz dosłownie wszystko, co najlepsze!

Swoją krótką odpowiedź uargumentowałem tym, że przecież z jaja powstaje nowe życie, które potrzebuje do uformowania się wyłącznie tego, co najlepsze.

To dlatego jaja stanowią podstawę zwierzęcego smoothie.

Poza tym warto wspomnieć, że surowe jaja niesamowicie łatwo się trawią.

Ale dlaczego CAŁE jaja?

Jeszcze jakiś czas temu byłem przekonany, że spożywanie całych surowych jaj – wraz z białkiem – jest niezdrowe. Dlaczego?

Ponieważ pewien aminokwas zawarty w białku jaja – awidyna – wiąże się w naszym organizmie z biotyną, co wielu ludzi utożsamia z czymś złym i niedobrym.

Czytając książkę pod tytułem „We want to live”, znalazłem w niej kilka interesujących informacji dotyczących tej kwestii.

Otóż owszem, Aajonus potwierdził, że awidyna zawarta w białku jaja tworzy kompleks wraz z biotyną, ale…

Jego zdaniem te kompleksy są dobre, gdyż rozpuszczają węglowodory i pozwalają zachować mięśniom węglowodany.

Poza tym Aajonus zaobserwował, że spożywanie samych żółtek nieźle stymuluje metabolizm, ale bez jednoczesnego wzrostu energii, co może prowadzić do poirytowania oraz wzmożenia głodu.

Jak więc widzisz, musiałem podjąć decyzję, komu zaufać.

Tym, którzy twierdzą, że tworzenie się kompleksów awidyna/biotyna jest złe, czy autorowi książki „We want to live”, którego niesamowicie szanuję. Co wybrałem?

Aajonus!

To pełnowartościowy i szybki posiłek

Zbliżamy się do kulminacyjnej części show!

Poniższy przepis na zwierzęce i słodziutkie smoothie to przepis na koktajl, który spokojnie można traktować jako odżywczy i łatwy do strawienia posiłek – istna bomba witamin i minerałów!

To właśnie tym smoothie zwykle rozpoczynam swój dzień, zanim dorwę się do czegoś „grubszego” – mam na myśli surowe mięcho oczywiście.

Koktajl „przepływa” przeze mnie każdorazowo naprawdę gładko, a mój układ pokarmowy „uśmiecha się” zawsze, gdy zaserwuję mu tego typu posiłek.

Wzdęcia?

Zaparcia?

Człowieku, zapomnij…

Piję i czuję się bosko w trakcie oraz po wypiciu!

Przepis na smoothie

Przetrwałeś moje nieco przydługie wprowadzenie.

Gratuluję!

Uważam jednak, że było ono konieczne – no co? Musiałem się jakoś z tego wszystkiego wytłumaczyć!

Przyszedł czas na przepis.

Oczywiście nie jest to mój autorski przepis, o czym pisałem powyżej, ale… Jakie to ma znaczenie?

Chodzi o to, że działa – przynajmniej w moim przypadku.

Składniki i narzędzia

  • 4 – 5 całych surowych jaj,
  • 0,5 – 1 łyżeczka niepodgrzewanego, surowego miodu,
  • blender ręczny,
  • słoik litrowy.

Stop!

Na tym moglibyśmy zakończyć listę składników tego, co nazywam „podstawowym zwierzęcym smoothie”.

Istnieje jeszcze wersja „rozbudowana”, ale o tym za chwilkę.

Przygotowanie

  • Rozbij skorupki jaj i wlej całe jaja do słoika,
  • dodaj miód do jaj,
  • blenduj wszystko przez około 30 – 45 sekund.

W tym czasie powstanie pomarańczowy i pyszny koktajl, na którego szczycie pojawi się dosyć gruba warstwa słodkiej pianki.

Po skończeniu blendowania przelej smoothie do estetycznego naczynia i delektuj się pysznym i słodkim smakiem.

Prosto, szybko i zdrowo – zero filozofii!

„Rozbudowane smoothie”

Jeżeli chcesz, możesz sobie przyrządzić również drugą wersję smoothie, która jest nieco bardziej rozbudowana – będziesz potrzebował jeden dodatkowy produkt.

Różnica polega na tym, że przed rozpoczęciem blendowania w słoju powinna się znaleźć łyżka stołowa surowego masła.

Jego zawartość sprawi, że smoothie stanie się jeszcze bardziej odżywcze i na dłużej Cię nasyci.

Dowiedz się co nowego u mnie!

Czytelniku, artykuł, który właśnie czytasz, mógł być napisany dawno temu. Kto wie, może informacje w nim zawarte – a odnoszące się do mojej osoby – są już nieaktualne?

Jeżeli chcesz dowiedzieć się, jakie są moje obecne przekonania żywieniowe, co jem, a czego unikam, zachęcam do przeczytania tego specjalnego artykułu!

Jakość składników do smoothie

Na zakończenie chciałbym wspomnieć o jakości składników, z których będziesz przygotowywał smoothie.

Zadbaj, by jajka pochodziły przynajmniej od kur z wolnego wybiegu – najlepszą opcją są jajka z hodowli ekologicznej.

Zapłacisz za nie nieco więcej, ale uwierz mi, że warto.

Jeżeli masz dostęp do jaj od gospodarza, tym lepiej.

Nie lekceważ pod żadnym pozorem jakości miodu, który będziesz stosował do przyrządzania smoothie.

Miód musi być NIEPODGRZEWANY!

Kropka!

Tylko w takim miodzie wciąż istnieje aktywność enzymatyczna.

Oprócz tego, że miód nada smoothie słodki smak i ułatwi przyswojenie tłuszczu, dostarczy do organizmu enzymów, które wesprą trawienie i przyswojenie składników odżywczych zawartych w jajkach oraz maśle – ja swój świetnej jakości miód niepodgrzewany kupuję tutaj.

Jeżeli chodzi o masło, powinno ono być zrobione z mleka niepasteryzowanego – czyli krótko mówiąc pochodzić od rzetelnego gospodarza.

Rozglądaj się za masłem niesolonym.

Idealnie, gdyby było wcześniej niemrożone – przeczytaj mój obszerny artykuł na temat dobrego masła.

Poznaj autora, poznaj blog

Trafiłeś na blog Your Time przypadkiem?

Jeżeli tak, zachęcam do zapoznania się ze stroną, na której znajdziesz kilka interesujących informacji o mnie.

Jeżeli natomiast po przeczytaniu jakiegoś artykułu chciałbyś się ze mną skontaktować, skorzystaj z formularza dostępnego na stronie kontakt.

Pełny spis treści bloga.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *