Spanie na podłodze – czyli dlaczego zdradziłem łóżko?

Czy Ty też uważasz, że spanie na podłodze jest stworzone tylko dla dziwaków?

Nie wiem, czy należysz do grona moich znajomych, czy nie.

Oni jednak zdążyli mnie już trochę poznać i wiedzą, że lubię upraszczać swoje życie, niczym Steve Jobs produkty w Apple. Na czym polega moje upraszczanie?

Po prostu usuwam – dosłownie – z mojego życia wszystko, co uważam za zbędne.

Działam w totalnym zaprzeczeniu do choroby umysłowej zwanej „zbieractwem” – ludzie cierpiący na to schorzenie, kompulsywnie gromadzą najróżniejsze przedmioty.

Jakiś rok temu postanowiłem, że chcę sprawdzić, jak to jest spać na podłodze – prawda jest jednak taka, że najzwyczajniej w świecie chciałem sobie wtedy utrudnić życie.

Jak pomyślałem, tak też zrobiłem.

Spędziłem swoją pierwszą – od czasów obozu przetrwania w dziewiątym roku życia – noc, śpiąc w ciemnym pokoju na podłodze.

Trudne początki

Pewnie zastanawiasz się, jak czułem się na drugi dzień? Czułem się tak, jakbym poprzedniego dnia zrobił sobie trening siłowy, zupełnie nago, w temperaturze poniżej zera. Skąd takie połączenie elementów?

Napisałem o treningu siłowym, bo większość części mojego ciała bolała, jakbym dzień wcześniej wykonał na dane partie mięśniowe intensywny trening siłowy.

Nawiązanie do nagości i temperatury poniżej zera natomiast wzięły się stąd, że obudziłem się z lekkim bólem gardła i delikatnie zapchanym nosem – chyba przyznasz, że podłoga ziębi bardziej niż łóżko?

Właśnie tak wyglądały moje trudne początki w ekstremalnej – szczególnie w zachodnim świecie – dziedzinie spania na podłodze.

Stań się czytelnikiem bloga i odbierz e-booka

Przypadł Ci do gustu ten albo inny artykuł? Zachęcam więc do subskrypcji bloga Your Time.

Wystarczy, że podasz swój adres e-mail, a ja będę Ci przesyłał nowe artykuły publikowane na Your Time.

W ramach wdzięczności za subskrypcję wyślę Ci dodatkowo na maila e-book pt. 157 książek.

Znajdziesz w nim stworzoną przeze mnie unikalną listę 157 najlepszych książek, które naprawdę warto przeczytać.


Stopniowe przyzwyczajenie się

Na przestrzeni ostatnich dziesięciu lat dosyć dobrze poznałem różne mechanizmy działania ludzkiego ciała.

Doskonale wiem, że istnieje coś takiego, jak proces adaptacyjny.

Proces adaptacji to nic innego jak zdolność organizmu do stopniowego przyzwyczajania się, do otaczającego go środowiska.

Ludzie to istne maszyny adaptacyjne.

Potrafimy przyzwyczajać się do diety, treningu fizycznego, stresu, warunków atmosferycznych i innych dziwnych rzeczy.

Rozpoczynając swój eksperyment – o którym wtedy nawet nie myślałem, jak o eksperymencie – doskonale zdawałem sobie sprawę, że początki będą trudne.

Wiedziałem także, że z czasem przestanę odczuwać jakikolwiek dyskomfort. Czy miałem rację?

Oczywiście.

Dzisiaj spanie na podłodze to dla mnie łatwizna.

Podłoga stała się „mięciutka” niczym łóżko z 30-centymetrowym materacem – no dobra, przesadziłem. Jak łóżko z 24-centymetrowym materacem.

Opcja nie tylko dla bezdomnych

Ludzi możemy podzielić z grubsza na dwie duże grupy.

Na konsumentów i producentów.

Konsumenci to ci, którzy skupiają się we własnym życiu głównie na konsumowaniu – chodzi o konsumowanie jedzenia i innych produktów tworzonych przez producentów.

Producenci natomiast to ci, którym zależy głównie na tym, by dostarczać światu wartość w postaci konkretnego produktu, bądź usługi.

To oni zarabiają grubą kasę na grupie konsumentów.

Każdy z nas ma w sobie konsumenta i producenta.

U każdego te proporcje rozkładają się jednak w odmienny sposób.

Na potrzeby tego artykułu możemy uznać, że przeważający pierwiastek konsumenta, zalicza Cię do grupy konsumentów i na odwrót. Dlaczego o tym piszę?

Ponieważ konsumenci to grupa, która jest mało skłonna do poświęceń w imię wyższych celów i jest bardzo, ale to bardzo wygodna – w sensie dosłownym. Dlaczego?

Bo producenci skupiają się na tym, aby w jak największym stopniu dogodzić swoim klientom.

W przeciwnym razie to ich konkurencja zarobi na konsumentach. Jaki jest skutek istnienia piekielnie konkurencyjnego rynku?

Coraz lepsze, coraz tańsze i coraz bardziej wygodne rozwiązania, które można śmiało konsumować – oczywiście za odpowiednią kasę. Po co więc spać na podłodze?

Przecież istnieje wygodna opcja łóżkowa z prawie 100-centymetrowym materacem, który ma nas rzekomo zabezpieczyć przed bólem pleców.

Spanie na podłodze odbiera się dzisiaj jako coś dziwacznego – założę się, że Ty też należysz do tej grupy.

Postarajmy się jednak odwrócić tok rozumowania, zadając następujące pytanie: czy łóżko jest niezbędne człowiekowi do optymalnego i zdrowego funkcjonowania?

A co jeżeli napiszę, że łóżko przyśpiesza degenerację Twojego ciała?

Stylowe łóżko na podłodze

Poznałeś już motywy mojego postępowania.

Teraz podzielę się z Tobą informacjami na temat tego, jak wygląda moje podłogowe łóżko.

Pierwszym i najważniejszym elementem łóżka jest – i tutaj zaskoczenie – podłoga.

Na podłogę kładę zwykle mój ulubiony kocyk o długości mniej więcej mojego ciała.

Jako przykrycie natomiast stosuję klasyczną kołdrę lub swój kilkunastoletni śpiwór z czasów podstawówki – no co? Wciąż wygląda jak nowy…

Trening podczas snu

Jako człowiek, który ma obsesję na punkcie zdrowia i funkcjonowania ludzkiego ciała, trudno, abym nie poruszył w artykule aspektów związanych z fizjologią śpiącego na podłodze.

Gdy śpimy na miękkiej powierzchni – na grubym materacu – to ta powierzchnia dostosowuje się do naszego ciała.

Dokładnie to samo dzieje się w przypadku innych miękkich powierzchni służących do siedzenia lub leżenia – kanapy, fotele…

Można rzec, że łóżka, przyjmując „bezkrytycznie” masę naszego ciała, nie dostarczają żadnych bodźców zwrotnych – w postaci nacisku – dla mięśni.

Przyjrzyjmy się teraz sytuacji, w której kładziemy się na podłodze.

Podłoga nie dostosowuje się już tak „bezkrytycznie” do naszego ciała, jak materac.

Jest wręcz odwrotnie.

Podłoga jest uparta i to nasze ciało musi teraz aktywnie pracować podczas kontaktu z twardym podłożem.

W wyniku tej pracy ciało generuje napięcie mięśniowe nawet wtedy, gdy śpimy – możemy to potraktować jako dodatkowy trening fizyczny.

Złóż teraz przed swoją klatką piersiową ręce, jak do modlitwy.

Zacznij naciskać lewą ręką na prawą.

Prawą natomiast nie stawiaj oporu dla lewej. Co się dzieje?

Lewa ręka, która naciska – ludzkie ciało – będzie przesuwała rękę prawą, która ustępuje – materac.

Napięcie mięśniowe będzie więc zniwelowane do minimum.

A teraz jeszcze raz złóż swoje rączki, ale…

Postaraj się, aby obie dłonie napieramy na siebie z identyczną siłą. Co się dzieje?

Bezruch, a na powierzchni ramion powstaje izometryczne – statyczne – napięcie mięśniowe.

To dobry przykład odzwierciedlający, co dzieje się z ciałem podczas spania na podłodze.

Spanie na podłodze = silniejsze ciało?

Spanie na podłodze przez ostatnie miesiące sprawiło, że moje ciało stało się bardziej masywne i mniej delikatne – cokolwiek przez to rozumiesz.

Na początku, kładąc się na podłodze odczuwałem ból, gdy części kostne kontaktowały się z bezlitośnie twardym podłożem. A teraz?

Moje ciało musiało stać się w ostatnim czasie „twardsze”, by przeciwstawić się godnie podłodze i zapomniałem, co to ból.

Mało tego!

Ostatnio ćwiczę nawet jogę bez maty, co dodatkowo potwierdza moje wzmocnienie.

Jednym słowem stałem się gruboskórnym człowiekiem.

Czuję się teraz trochę jak jeden z żołnierzy jednostki Navy Seals.

Jestem tylko człowiekiem

Staram się zachować otwarty umysł i zawsze chętnie uczę się od swoich czytelników.

Jeżeli znalazłeś w którymś z artykułów jakiś błąd lub po prostu z czymś się nie zgadzasz, dodaj swój komentarz pod danym artykułem.

Chętnie podejmę merytoryczną dyskusję i być może dzięki Tobie nauczę się znowu czegoś całkowicie nowego!

Ból? Człowieku, ja nie wiem co to ból!

Spotykam na co dzień mnóstwo osób mających problemy bólowe.

Jednych boli kręgosłup.

Innych boli coś innego.

Wielu z nich „jedzie” na lekach przeciwbólowych.

Znam i takich, którzy w wieku czterdziestu lat zapodają sobie w ciągu dnia silne leki opioidowe typu Tramal.

Jeżeli mam być z Tobą szczery – a z reguły jestem – nie wiem, co to silny ból fizyczny powstały w wyniku zaniedbania.

Nie pamiętam, kiedy wziąłem do swoich ust jakikolwiek lek przeciwbólowy.

To niezły wyczyn w kraju, gdzie tego typu specyfiki można kupić w sklepie spożywczym, a ludzie wcinają je jak cukierki miętowe.

Brak bólu w moim ciele to z pewnością wynik wieloletniej praktyki w zakresie stosowania odpowiednich technik odżywiania oraz różnorodnych metod treningowych.

Chciałbym zaznaczyć, że w odniesieniu tego sukcesu sporą rolę przypisuję także spaniu na podłodze.

Dowiedz się co nowego u mnie!

Czytelniku, artykuł, który właśnie czytasz, mógł być napisany dawno temu. Kto wie, może informacje w nim zawarte – a odnoszące się do mojej osoby – są już nieaktualne?

Jeżeli chcesz dowiedzieć się, jakie są moje obecne przekonania żywieniowe, co jem, a czego unikam, zachęcam do przeczytania tego specjalnego artykułu!

Powrót do łóżka? Niee…

Pewnie zastanawiasz się, kiedy mam zamiar wrócić do swojego mięciutkiego łóżeczka? Zaskoczę Cię być może odpowiedzią, że na razie, nie wybieram się na materac.

Podłoga stała się moim bliskim przyjacielem i niech tak zostanie – przynajmniej na razie.

Jeżeli chodzi o jakość snu, uważam, że znacząco się poprawiła od momentu, gdy postanowiłem włączyć do stylu życia spanie na podłodze.

Przypuszczam jednak, że oprócz spania na podłodze, na poprawę jakości snu miały wpływ także inne czynniki.

Chodzi o:

Poznaj autora, poznaj blog

Trafiłeś na blog Your Time przypadkiem?

Jeżeli tak, zachęcam do zapoznania się ze stroną, na której znajdziesz kilka interesujących informacji o mnie.

Jeżeli natomiast po przeczytaniu jakiegoś artykułu chciałbyś się ze mną skontaktować, skorzystaj z formularza dostępnego na stronie kontakt.

Pełny spis treści bloga.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *