Weganie – tylko zwolennicy diety czy wyznawcy religii?

To interesujące…

Kiedy przyglądam się z nieco większym dystansem swojej postawie, jaką reprezentowałem na wegańskiej diecie, dostrzegam w niej coś szczególnego.

Zastanawiam się, czy będąc weganinem, byłem bardziej zwolennikiem diety mającej na celu wsparcie zdrowia, czy może wyznawcą wegańskiej „religii”.

Weganizm to nie tylko jedzenie warzyw i owoców.

Otaczają go obszary życia związane z duchowością oraz etyką.

Wszystko to sprawia, że weganizm potrafi z naprawdę potężną siłą oddziaływać nie tylko na sposób odżywiania, ale również na sposób życia w ogóle.

Weganizm może być bowiem traktowany niczym religia.

Dzisiaj już wiem, że chyba właśnie w taki sposób traktowałem weganizm.

Gdybyś jednak zapytał mnie wtedy:

— Adrian, czy weganizm jest dla ciebie czymś więcej niż tylko sposobem odżywiania?

Z pewnością odpowiedziałbym, że nie…

Masz to, jak w banku!

Człowiek musi w coś wierzyć albo być częścią czegoś większego

Ludzie mają spory problem, by wziąć pełną odpowiedzialność za kreowanie własnej rzeczywistości w sposób samodzielny.

Dysponujemy naturalnymi ciągotami, które wręcz nakazują nam dążyć do stania się częścią jakiejś społeczności, która wyznaje konkretne – i ściśle określone – przekonania.

Kiedyś myślałem, że ludzie mogą uczynić elementem swojej głębokiej wiary jedynie wyznanie wiary – przez „wyznanie wiary” mam na myśli religię.

Dzisiaj natomiast sądzę, że to samo można uczynić ze sposobem odżywiania.

W sumie to element kultu można chyba uczynić ze wszystkiego…

Pisząc artykuł, przychodzi mi na myśl pewna książka pod tytułem „Ucieczka od wolności”, którą napisał Erich Fromm – czytałeś? Genialna, polecam!

Fromm opisuje w niej mechanizmy psychologiczne, które w sposób mniej lub bardziej subtelny sugerują człowiekowi oddanie się w ręce czegoś silniejszego i większego niż on sam.

Wystarczy spojrzeć na nazistowskie Niemcy. Co tam zauważamy?

„Wielkiego wodza”, który miał „wzniosłe cele”.

Jego nieludzka wręcz charyzma i niczym nieskrępowana wiara w głoszone przez siebie przekonania i obietnice sprawiły, że Hitler pociągnął za sobą ogromną część niemieckiej społeczności.

Ciekawe jest to, że w skład tej społeczności wchodził nie tylko – jak mogłoby się wydawać – naiwny margines społeczeństwa.

Przeraża, że na haczyk połknęły nawet grube ryby – szczególnie one…

Wykształcone i z pozoru niezależne umysły.

Nazizm stał się dla nich wszystkich religią, stylem życia.

Mieli misję, odzyskali sens.

Stań się czytelnikiem bloga i odbierz e-booka

Przypadł Ci do gustu ten albo inny artykuł? Zachęcam więc do subskrypcji bloga Your Time.

Wystarczy, że podasz swój adres e-mail, a ja będę Ci przesyłał nowe artykuły publikowane na Your Time.

W ramach wdzięczności za subskrypcję wyślę Ci dodatkowo na maila e-book pt. 157 książek.

Znajdziesz w nim stworzoną przeze mnie unikalną listę 157 najlepszych książek, które naprawdę warto przeczytać.


Przekonanie, działanie, umocnienie słuszności przekonania, umocnienie słuszności działania…

Robimy różne rzeczy, ponieważ wierzymy w ich skuteczność.

Stałem się weganinem, ponieważ byłem naonczas przekonany, że zyskam na tej diecie idealne zdrowie – stało się, jak się stało.

Weganizm wciągał mnie subtelnie.

Po pewnym czasie już nawet przestałem zauważać, jakiego typu emocje zaczęły się pojawiać w moim wnętrzu w stosunku do obozu mięsożerców. O jakich emocjach mowa?

Czułem się lepszy niż mięsożercy!

Żywiłem bez wstydu przekonanie, że moja dieta jest najlepsza i będę na niej żył wiecznie.

Umacniałem dodatkowo swoje przekonania, czytając wyłącznie książki ludzi, którzy dobrze pisali na temat weganizmu – zapoznaj się z listą proponowanych przeze mnie książek.

Dopiero dzisiaj potrafię dostrzec, jak bardzo zamknięty był wtedy mój umysł.

Zachowywałem się niczym wyznawca jakiejś konkretnej religii, który zionie jednocześnie nienawiścią w stosunku do wyznawców innej religii.

Weganizm w tamtym czasie był ni mniej, ni więcej elementem mojego kultu.

Kiedy dzisiaj wyciągam te wszystkie wnioski, piszę o sobie.

Zastanawia mnie jednak, czy to tylko ja reagowałem tak na weganizm, czy może każdy weganin – bardziej lub mniej świadomie – staje się po pewnym czasie jego gorliwym wyznawcą?

Hej koleś! Otwórz umysł

Trudno jest zachować otwarty umysł – przynajmniej mi.

Jeżeli jesteśmy ciekawi świata i gotowi na to, by go eksplorować, jesteśmy tym sami narażeni, że zostaniemy żywcem wchłonięci przez jakąś ideologię.

Stawanie się częścią czegoś większego niż my sami jest częścią ludzkiej natury.

Nic z tym nie zrobimy. Czy to oznacza, że jesteśmy skazani na nieustanne manipulacje ze strony różnych organizacji?

Uważam, że manipulacje mogą – i będą – nas dotykać, ale…

My wcale nie musimy odpowiadać na nie w sposób twierdzący – czyli im ulegać.

Wystarczy, że pozostaniemy uważni – napisałem to tak, jakby bycie uważnym było proste…

Nawet wtedy nie możemy jednak być pewni, że jakaś ideologia nie chwyci nas w swoje szpony.

Ja już nie pamiętam dokładnie momentu, kiedy weganizm wciągnął mnie po uszy.

Wszystko działo się delikatnie i stopniowo.

Najpierw wegetarianizm, potem weganizm, frutarianizm…

Im bardziej skrajna forma diety, tym większym „super human” się czułem i z tym większą pogardą spoglądałem na ludzi, którzy jedli inne pokarmy niż ja i cała reszta mojej świty.

A ex weganie mówią: „weganizm zniszczył moje ciało”

Mamy coraz więcej ex weganów, którzy winią bezlitośnie weganizm, że mocno zdegradował ich ciało – sam zaliczam się do tej grupy!

Myślę, że warto wziąć na to pewną poprawkę… Czy to nie jest robienie z siebie ofiary i zwyczajna ucieczka przed wzięciem odpowiedzialności za własne czyny?

Dojrzałem do tego, by przyznać, że to nie weganizm zniszczył moje ciało – chociaż we wcześniejszych wpisach mogłem twierdzić inaczej.

Obecnie mam odwagę przyznać, że to moje działania zdegradowały moje ciało.

Pozwól, że powtórzę.

Moje działania, nie weganizm!

Biorę za to pełną odpowiedzialność.

Gdybym nie podążył naiwnie za weganizmem, prawdopodobnie nigdy nie doświadczyłbym negatywnych konsekwencji bycia weganinem.

Weganizm istniałby sobie po prostu, jako któraś tam z kolei opcja żywieniowa…

Pozostałby całkowicie neutralny.

Zanim przeszedłem na weganizm, powinienem najpierw bardziej krytycznie spojrzeć na ten sposób odżywiania.

Zabrakło w tym wszystkim uważnego i niezależnego myślenia.

Teraz trochę z innej beczki… Wiesz, co robią osoby, które rezygnują z weganizmu?

Budują nowe społeczności oparte na nowych przekonaniach. Jakich?

Demonizujących dawny obiekt swojej miłości.

Weganizm…

Ba!

Sam jestem częścią takich społeczności… Czy potrafisz tutaj zauważyć psychologiczne mechanizmy, o jakich pisałem powyżej?

Ex weganie myślą, że uwolnili się od weganizmu i czują się skrzywdzeni, ale nie potrafią jednocześnie dostrzec, że być może wpadli w sidła nowego ograniczenia.

Zauważ, że oni sami nazywają siebie znowu „jakoś”.

Nazywają siebie przecież „ex weganami”.

Ci ludzie znowu stali się częścią „czegoś”.

Znowu mają misję!

Nie byli w stanie wytrzymać ani chwili bez bycia częścią czegoś większego – jakiejś społeczności – niż oni sami. Jaki z tego wniosek?

Spójrzmy prawdzie w oczy…

To nie weganizm jest niebezpieczny.

Weganizm sam w sobie jest neutralny.

To tylko my jako ludzie nie potrafimy zapanować na własnymi destrukcyjnymi tendencjami.

Otwarty umysł – bla, bla, bla…

Mogę sobie pisać o tym, by zachować otwarty umysł. Czy jednak sam mam otwarty umysł?

Nie…

Porzucając weganizm, zrobiłem dokładnie to, o czym pisałem powyżej.

Stałem się wyznawcą mięsnej diety – polecam ten wpis z załączonym do niego podcastem.

W sumie to popadłem ze skrajności w skrajność – that’s true!

Oczywiście mogę sobie wypisywać, że mięsna dieta jest jedynie kolejnym obiektem moich kolejnych testów.

Kiedy jednak obserwuję swoje działania z punktu widzenia niezależnego obserwatora, dostrzegam pewne podobieństwa do okresu, gdy reprezentowałem wegańskie poglądy. Wiesz co?

Nie walczę z tym, ale…

Widzę to.

To wszystko nie dotyczy tylko weganów

Czy myślisz, że to o czym pisałem powyżej, dotyczy wyłącznie weganów i ex weganów? Oczywiście, że nie…

To samo tyczy się wyznawców diety ketogenicznej, którzy trzęsą nieustannie portkami, że „wywieje” ich ze stanu ketozy…

Wyznawców stosowania postu przerywanego, którzy odczuwają ogromne poczucie winy zawsze wtedy, gdy zjedzą swój posiłek godzinę wcześniej, niż zakładali.

Czy nawet zwolenników mięsnej diety, którzy czują się wielkimi zdrajcami mięsnej ideologii zawsze wtedy, gdy pozwolą sobie dodać do posiłku brokuł.

Wszyscy zwolennicy „czegoś” tworzą społeczności.

Zauważ, że nie wypowiadam się w ogóle na temat tego, co jest lepsze i przynosi większe korzyści zdrowotne.

Nie tego dotyczy artykuł.

Poza tym chyba niczego nie da się ocenić w czarno-białych kategoriach a właśnie tego pragnie lud!

Zajęcia jasnego stanowiska…

Weganie ach ci weganie… Czy im można naprawdę ufać?

W erze internetu nie można chyba ufać bezgranicznie osobom, które mają zbyt dużo obserwujących, subskrybentów albo innych tam wyznawców… Dlaczego?

Istnieje tutaj pewne ryzyko.

Wyobraź sobie weganina, który zakłada kanał na portalu YouTube – albo pisze sobie bloga, cokolwiek tam chcesz…

Na swoich filmach dzieli się on własnymi przekonaniami, dzięki czemu przyciąga innych weganów i tych tylko zainteresowanych weganizmem.

Jednym słowem buduje społeczność.

Załóżmy, że po dwóch latach systematycznego publikowania filmów liczba jego subskrybentów osiąga wartość 1 miliona – ogromna społeczność!

Z naszym weganinem zaczyna się jednak dziać coś niedobrego. Co mam na myśli?

Zaczyna wątpić w weganizm!

Gdzieś głęboko wie, że weganizm mu nie służy.

Ma jednak pewien problem.

Weganin nie może przecież ot, tak poinformować o własnych wątpliwościach swojej wegańskiej publiki. Dlaczego?

Istnieje spore ryzyko, że straci pewną część – albo nawet większość – subskrybentów oraz – oj bron Panie Boże! – sponsorów kanału.

Ta niezręczna sytuacja może zmusić naszego zagubionego weganina do sztucznego podtrzymywania przy życiu nieprawdziwych i martwych przekonań, czyli do…

Internetowy fałsz

Tak! Do oszukiwania swojej widowni!

Nasz weganin może doświadczać nawet dolegliwości chorobowych i na boku wcinać mięcho, ale przed kamerą twierdzić, że weganizm jest super!

Tworzenie treści internetowych wiąże się z pewnym ryzykiem, o którym wiedzą wszyscy twórcy – nawet ja – ale o którym mało kto wspomina publicznie.

Kiedyś jeszcze wierzyłem w coś takiego jak „ponadczasowa treść”. Dzisiaj?

Już mniej…

To, w co jeszcze niedawno wierzyliśmy i na czym budowaliśmy swój autorytet, dzisiaj może być już dla nas tylko przeszłością i nic nieznaczącym okruchem rzeczywistości.

Publikowanie materiałów w internecie to miecz obosieczny – niestety. Dlaczego o tym wszystkim piszę?

Abyś wiedział, z jakimi dylematami mierzą się codziennie osoby posiadające autorytet i liczną publikę w mediach społecznościowych.

Sam fakt posiadania takiej publiki może powodować tworzenie się u nich racjonalizacji mających na celu umacnianie konkretnych przekonań – niekoniecznie zgodnych z tym, co oni sami i my wszyscy uważamy za „prawdę”.

Po napisaniu tego artykułu czuję się dobrze – ciekawe dlaczego?

Może dlatego, że został napisany w zgodzie z tym, co pojawiło się w mojej głowie…

Pisałem go z zamiarem spojrzenia na wszystko nieco z góry.

Mam nadzieję, że udało mi się zabrać Cię ze sobą na tę „górę”. Czy potrafisz stąd dostrzec, czego jeszcze jakiś czas temu nie potrafiłem dostrzec ja sam?

A może zauważyłeś jeszcze coś, czego wciąż nie widzę ja? Co to takiego?

Poznaj autora, poznaj blog

Trafiłeś na blog Your Time przypadkiem?

Jeżeli tak, zachęcam do zapoznania się ze stroną, na której znajdziesz kilka interesujących informacji o mnie.

Jeżeli natomiast po przeczytaniu jakiegoś artykułu chciałbyś się ze mną skontaktować, skorzystaj z formularza dostępnego na stronie kontakt.

Pełny spis treści bloga.

1 Komentarz Weganie – tylko zwolennicy diety czy wyznawcy religii?

  1. rita15

    Czytam po raz drugi tego bloga..jest tak ciekawy, że się zapisałam na ciąg dalszy…mało…jest super ciekawy…chciałam…a raczej ciągle chcę przejść na wegetarianizm…Przejdę?? po kilku lekturach..łatwiej będzie..podjąć wyzwanie…pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *