#009 ZC – Węglowodany w diecie – warto jeść węglowodany czy nie?

Interesujące…

Jeszcze jakiś czas temu większość społeczeństwa demonizowała uparcie tłuszcze nasycone oraz cholesterol.

Dzisiaj natomiast coraz więcej ludzi zaczyna zdawać sobie sprawę, że oba wyżej wymienione składniki diety wcale nie są tak złe, jak nam to dotychczas przedstawiano.

Mało tego!

Mnożą się dowody i argumenty, że zarówno tłuszcze nasycone, jak i cholesterol egzogenny powinny stanowić określoną część naszej diety.

Wydaje mi się, że to, co jeszcze całkiem niedawno działo się z tłuszczami nasyconymi i cholesterolem, teraz ma miejsce z węglowodanami. Co mam na myśli?

Ludzie zaczynają bać się panicznie węglowodanów!

I to wszelakiej maści węglowodanów. Dlaczego?

Żyjemy w erze diet niskowęglowodanowych – to nowy i dynamicznie rozwijający się trend żywieniowy.

Podstawowe źródło energii

Powtarza się nam jak mantrę, że węglowodany stanowią dla człowieka podstawowe źródło energetyczne. Czy się z tym zgadzam?

No niekoniecznie…

Owszem, istnieje coś takiego, jak „niezbędne nienasycone kwasy tłuszczowe” – NNKT.

Istnieją również tak zwane „aminokwasy egzogenne” – czyli takie, których organizm nie jest w stanie samodzielnie wytworzyć.

Nigdy jednak nie słyszałem o czymś takim jak „niezbędne węglowodany”!

Poza tym sprawdzałem już nawet na sobie, czy całkowite odcięcie z diety węglowodanów sprawi, że umrę. Jak to sprawdziłem?

Przechodząc na dietę karniwora, właściwie całkowicie zlikwidowałem z własnej diety węglowodany, prowadząc „mięsną dietę zero-węglowodanową”. Jak było?

W okresie adaptacyjnym rzeczywiście myślałem, że wyzionę ducha – nie żartuję! A potem?

Cóż…

Bywało różnie.

Czasami czułem się wspaniale, a czasami trochę gorzej.

Rzecz w tym, że summa summarum nie umarłem, czyli bez węglowodanów chyba można jednak funkcjonować.

Stań się czytelnikiem bloga i odbierz e-booka

Przypadł Ci do gustu ten albo inny artykuł? Zachęcam więc do subskrypcji bloga Your Time.

Wystarczy, że podasz swój adres e-mail, a ja będę Ci przesyłał nowe artykuły publikowane na Your Time.

W ramach wdzięczności za subskrypcję wyślę Ci dodatkowo na maila e-book pt. 157 książek.

Znajdziesz w nim stworzoną przeze mnie unikalną listę 157 najlepszych książek, które naprawdę warto przeczytać.


Coś ich łączy

Kiedy przyjrzymy się fizjologii ludzkiego organizmu, szybko dojdziemy do wniosku, że został on wręcz stworzony do tego, by metabolizować węglowodany.

To istna maszyna do „spalania” węglowodanów.

Komórki żywią się glukozą, która jest do nich sprawnie wprowadzana dzięki hormonowi anabolicznemu zwanemu insuliną.

Ludzkie ciało dysponuje również zastępczym systemem, który osobiście lubię nazywać „systemem tłuszczowym”. Cóż to takiego?

Komórki organizmu lubią glukozę, ale gdy glukozy brak, alternatywnym źródłem energetycznym mogą stać się ciała ketonowe – pożądany produkt uboczny dobrze prowadzonej diety ketogenicznej.

Dieta ketogeniczna jest całkiem stara, ale…

W dalszym ciągu stosunkowo młoda w żywieniowym mainstream’owym świecie.

Zwolennicy tej diety są jak zwolennicy każdej innej diety.

Coś akceptują w swojej diecie bardziej, a coś innego mniej.

Tak, jak weganie omijają mięso i inne produkty pochodzenia zwierzęcego, tak zwolennicy diety ketogenicznej omijają produkty bogate w węglowodany.

Wszystkich wyznawców różnych diet coś łączy.

Eliminują z diety pewne produkty, na których nieustannie wieszają przysłowiowe psy.

Lęk przed węglowodanami

Weganie eliminują produkty zwierzęce z różnych względów.

Jednym z powodów jest istniejące w dalszym ciągu w dietetycznym świecie przekonanie, że spożywanie produktów zwierzęcych przybliża ludzi znacznie szybciej do…

Śmierci.

Przekonanie to musi siłą rzeczy budzić w weganach pewnego rodzaju lęk przed spożywaniem produktów pochodzenia zwierzęcego.

Logiczne!

Trochę podobnie dzieje się ze zwolennikami diet niskowęglowodanowych. Dlaczego?

Pojawia się coraz więcej twardych dowodów, że nadmiar spożywanych węglowodanów może prowadzić do wręcz opłakanych skutków – z akcentem na słowo „nadmiar”.

Przewlekle podniesiony poziom insuliny sprzyja bowiem powstawaniu nadwagi lub otyłości oraz…

Cukrzycy typu drugiego.

Obóz wyznawców diet niskowęglowodanowych powołuje się nieustannie na argumenty związane ze zdrowiem, co budzi wśród ludzi niemały lęk – tak jest przynajmniej u mnie…

Zbyt intensywny i irracjonalny lęk przed jedzeniem węglowodanów.

Tutaj znajdziesz podcast „Zrozumieć Ciało”

Załączony do artykułu podcast oraz inne epizody znajdziesz w serwisach takich jak:

Węglowodany wciąż potrzebne

Po kilku miesiącach obcowania z dietami niskowęglowodanowymi nie czułem się najlepiej.

Odczuwałem brak energii – napisałem o tym artykuł.

W sumie to do dzisiaj nie potrafię jednoznacznie stwierdzić, czy poprawa poziomu energii wynikała ostatecznie z ponownego włączenia do diety wewnętrznej suplementacji jodem, włączenie soli, czy może…

Spowodowało to ponowne włączenie do diety węglowodanów. A może nie spowodował tego żaden z wyżej wymienionych czynników?

Słuchaj, odnośnie do węglowodanów, co do jednego nie mam żadnych wątpliwości. Chcesz przytyć?

Węglowodany mogą się okazać tutaj naprawdę pomocne!

Nie jest raczej tajemnicą, że to właśnie węglowodany pomagają nam zyskać kilka kilogramów na wadze.

Wcale nie musimy jednak doprowadzać do sytuacji, w której węglowodany będą działały na naszą niekorzyść.

Powinniśmy nauczyć się rozpatrywać różne kwestie – nie tylko te dietetyczne – w różnych kontekstach sytuacyjnych.

Nie można oceniać makroskładnika diety, jakim są węglowodany, w kategoriach wyłącznie czarno-białych.

Raczej nic nie jest tylko złe lub tylko dobre.

Liczy się odpowiedni kontekst.

A w tym kontekście…

Załóżmy, że właśnie minęły dwadzieścia trzy godziny prowadzonego przez Ciebie postu – stosujesz metodę OMAD.

Przyszła w końcu upragniona pora posiłku – hurra!

Warto nadmienić, że jesteś świeżo po treningu fizycznym – załóżmy, że po treningu siłowo-wytrzymałościowym.

Nie masz nadwagi ani otyłości – jesteś zdrowy jak ryba!

Post sprawił, że komórki stały się bardziej wrażliwe na insulinę, dzięki czemu znacznie lepiej wykorzystasz spożyte w danym momencie węglowodany.

Wrażliwość na insulinę poprawił z pewnością również trening fizyczny.

Szczerze mówiąc, jest to wręcz idealna pora, by zaaplikować sobie posiłek z odpowiednią zawartością odpowiednich węglowodanów. Dlaczego?

Ponieważ zostaną efektywnie wykorzystane!

W tym kontekście posiłek z ich zawartością jest wręcz pożądany.

„Zrozumieć Ciało” na YouTube

W kontraście…

Wyobraź sobie otyłego mężczyznę, który zjadł w danym dniu pięć bogatych w węglowodany posiłków.

Załóżmy, że były to głównie rafinowane węglowodany proste o średnim i wysokim IG – skrót IG pochodzi od nazwy indeks glikemiczny.

Pod wieczór złapał go mały głód – po tego typu posiłkach trudno, aby nie złapał…

Idzie do kuchni i robi sobie cztery bułki – oczywiście wybiera białe pieczywo – z masłem i jakąś tam wędliną.

Pomińmy kwestię masła i wędliny…

Cztery bułki dostarczą mu sporej ilości węglowodanów, co sprawi, że po raz kolejny w ciągu dnia podniesie on znacznie w swoim organizmie poziom glukozy.

Możesz mi wierzyć, że jego komórki mają już serdecznie dosyć nieustannej zabawy z insuliną…

Poza tym nasz grubasek zaprzęga do pracy mechanizm glukozowo-insulinowy wieczorem, kiedy organizm powinien się raczej wyciszyć i odpocząć od trawienia.

To dlatego tyje, ma insulinooporność a nad jego głową zawisł ostry jak brzytwa topór z dużym napisem „cukrzyca typu drugiego”.

Ile węglowodanów w diecie?

Pytanie brzmiące: ile węglowodanów w diecie spożywać?

Jest ważne, ale…

Ważniejsze jest chyba inne pytanie: kiedy spożywać węglowodany w diecie?

Ważne jest także pytanie: jakie węglowodany w diecie warto spożywać?

Odpowiedź na wszystkie powyższe pytania nie jest prosta.

Wręcz przeciwnie…

Jest cholernie trudna i tak, jak pisałem powyżej, zależy od kontekstu sytuacyjnego oraz…

Obecnej sytuacji zdrowotnej danego człowieka.

To nie czas i miejsce na odpowiadanie na powyżej postawione pytania.

Poza tym sądzę, że wyczerpującą odpowiedź na każde z nich można by spokojnie zmieścić w średniej grubości książce…

Powinniśmy nauczyć się postrzegać pojęcie węglowodanów w szerszej perspektywie.

Bardziej panoramicznie.

„Węglowodany” to dosyć skomplikowane pojęcie.

Mamy węglowodany proste, dwucukry oraz te bardziej złożone – jak skrobia.

Przecież istnieje coś takiego, jak fruktoza, która, pomimo że jest zaliczana do grupy węglowodanów, wcale nie jest metabolizowana tak, jak większość węglowodanów.

Jest też oczywiście błonnik, który niby jest węglowodanem, ale nie stymuluje – lub stymuluje w małym stopniu – wyrzutu glukozy.

Mamy różne frakcje skrobi, błonnik rozpuszczalny i nierozpuszczalny…

Jest dużo wiedzy, którą trzeba nabyć i zrozumieć.

A nawet gdy ją zdobędziesz, wciąż liczy się odpowiedni kontekst oparty na indywidualnych potrzebach.

Dowiedz się co nowego u mnie!

Czytelniku, artykuł, który właśnie czytasz, mógł być napisany dawno temu. Kto wie, może informacje w nim zawarte – a odnoszące się do mojej osoby – są już nieaktualne?

Jeżeli chcesz dowiedzieć się, jakie są moje obecne przekonania żywieniowe, co jem, a czego unikam, zachęcam do przeczytania tego specjalnego artykułu!

Węglowodany w diecie – drobne podsumowanie

Czy węglowodany w diecie są złe? Oczywiście, że nie!

W moich wcześniejszych artykułach prawdopodobnie znajdziesz niejednokrotnie sformułowania, które w jednoznaczny sposób bezlitośnie potępiają węglowodany.

Zauważyłem, że stając się zwolennikiem danej diety, trochę podświadomie przyjmujemy jej ściśle określone założenia. Co mam na myśli?

Będąc weganinem, demonizowałem mięso.

A będąc wyznawcą mięsnej diety – w wersji keto – demonizowałem węglowodany.

Zabawne, ale tak to właśnie działa!

Wiele artykułów na moim blogu jest pisanych pod wpływem doświadczeń wynikających z testowania „czegoś”.

Obecnie jestem zdania, że węglowodany nie są nam absolutnie niezbędne do życia, lecz z pewnością bywają pomocne.

Jeżeli wiesz, kiedy je jeść, raczej nigdy nie będziesz miał problemów z nadwagą bądź tym bardziej z otyłością.

Z dużym prawdopodobieństwem nie doświadczysz także negatywnych skutków zdrowotnych.

Musisz jednak nauczyć się ubierać wszystko w odpowiedni kontekst. Węglowodany przed snem w dniu, w którym byłeś mało aktywny fizycznie?

Może lepiej nie… Węglowodany rano po szesnastogodzinnym poście i po treningu siłowym?

Wręcz idealny moment na taki posiłek!

To tylko dwa przykładowe konteksty – jest tego dużo więcej!

Naucz się tworzyć i rozpoznawać konteksty żywieniowe.

A na dziś po prostu zapamiętaj, że nic nie jest tylko czarne albo tylko białe.

Peace przyjacielu!

Poznaj autora, poznaj blog

Trafiłeś na blog Your Time przypadkiem?

Jeżeli tak, zachęcam do zapoznania się ze stroną, na której znajdziesz kilka interesujących informacji o mnie.

Jeżeli natomiast po przeczytaniu jakiegoś artykułu chciałbyś się ze mną skontaktować, skorzystaj z formularza dostępnego na stronie kontakt.

Pełny spis treści bloga.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *